13 czerwca wszystko będzie już jasne

Po znakomitym występie w turnieju Grand Slam w Rio de Janeiro, gdzie z Moniką Brzostek zajęłyście drugie miejsce, można już chyba gratulować wam olimpijskiej kwalifikacji?
Kinga Kołosińska: To prawda, igrzyska są już na wyciągnięcie ręki. Obecnie zajmujemy w rankingu dziesiąte miejsce, a ostatnią pozycją, która da kwalifikację jest 17. Do 13 czerwca, kiedy na sto procent będzie wiadomo, kto zagra w Rio de Janeiro, zostało siedem turniejów, w tym dwa najbardziej punktowane, Grand Slam w Moskwie i Hamburgu. One mogą sporo jeszcze w klasyfikacji namieszać. Patrząc realnie musiałybyśmy jednak zagrać w nich znacznie poniżej oczekiwań, a rywalki które teoretycznie mogłyby nas wyprzedzić, spisywać się dużo lepiej niż dotychczas.
Na razie to wy gracie znakomicie. Podczas turnieju Grand Slam w Rio de Janeiro zajęłyście drugie miejsce, odnosząc życiowy sukces. Była szansa na wygranie finałowego starcia z Amerykankami Walsh i Ross?
– Paradoksalnie przegrałyśmy, ale moim zdaniem zagrałyśmy lepiej niż w zwycięskim półfinale. Amerykanki to jednak niezwykle utytułowane zawodniczki.
Jak będziecie przygotowywały się do kolejnych turniejów i igrzysk?
– Teraz przez tydzień w Łodzi, a potem lecimy do Rzymu. Na początku maja czeka nas pierwszy po przerwie turniej w Soczi, potem An talaya i wspomniane turnieje Grand Slam oraz Mistrzostwa Europy w Szwajcarii. 14 czerwca zagramy także w Olsztynie, w turnieju Grand Slam. Wtedy wszystko będzie już jasne.

Komentarze