500 minus dług

Mieszkaniec Siedliszcza poskarżył się, że urzędniczka nie chciała wypłacić mu zasiłku 500 plus. Ale okazało się, że pieniądze na rodzica czekały, tylko najpierw musiał w kasie uregulować dług.

Przed długami uciec się nie da. Przekonał się o tym mieszkaniec Siedliszcza, który przyszedł do kasy w urzędzie miasta po wypłatę świadczenia 500 plus. – W kasie usłyszałem, że dopóki nie ureguluję zaległego podatku rolnego, to nie wypłacą mi świadczenia – poskarżył się naszej redakcji. Ale ostatecznie pieniądze, pomniejszone o zaległy podatek, otrzymał. Zgodził się, by kasjerka potrąciła je ze świadczenia. Czy to dobry sposób na ściąganie zaległości?

– Nikomu nie stawiamy ultimatum, ale skoro ktoś pobiera pieniądze w kasie, a ma zaległości, to chyba normalne, że od razu powinien je uregulować – mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. Dodaje, że nikt mu się nie skarżył na problemy z wypłatą 500 plus.
Podobnie mówi Anna Żybura, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Siedliszczu. – Wydawanie decyzji i wypłata pieniędzy idą bardzo sprawnie – mówi kierownik. – Na koniec czerwca wydaliśmy 545 decyzji z łącznej liczby 565 wniosków.
Wśród decyzji było tylko 21 negatywnych. Dziesięć rodzin przekroczyło kryteria dochodowe i świadczenie im się nie należało, a 11 składało wnioski na pierwsze i kolejne dziecko a okazało się, że może otrzymać 500 zł tylko na kolejne dziecko.
W Siedliszczu sporo rodzin deklaruje pobieranie świadczeń socjalnych w kasie urzędu. Niektórzy nie maja konta, a ci, którzy mają długi, boją się komorniczego zajęcia. Okazuje się, że przed długami nie ucieknie się, pobierając gotówkę w kasie. Dla dłużników to jednak lepsze niż interwencja komornika, który pobiera dodatkowe koszty. (bf)

Komentarze