9-latkowie uratowali człowiekowi życie

Dzieci, które zauważyły zakrwawionego mężczyznę leżącego w trawie, nie zastanawiały się ani chwili. Natychmiast ruszyły z pomocą. – Zasługują na szacunek i podziw – chwalą ich postawę ratownicy.

 

W poniedziałek, 9 maja, około godz. 17 starszy mężczyzna spacerował w okolicach szkoły przy ul. Synów Pułku w Chełmie. Nagle źle się poczuł, zrobiło mu się słabo. Upadł, niefortunnie uderzając głową o kamień. Zakrwawionego człowieka znalazła grupa bawiących się w pobliżu dzieci.
– Krew leciała mu z nosa. Mówił niewyraźnie. Próbowaliśmy go podnieść, ale nie dawaliśmy rady. A sam nie miał siły wstać – wspomina Amelka Pieńkowska, która razem z bratem Filipem i kolegami Mateuszem Zalewskim i Mateuszem Paradą, ruszyła na pomoc poszkodowanemu.
Po chwili dzieci rozbiegły się w poszukiwaniu kogoś dorosłego, kto mógłby wezwać pomoc. Akurat wtedy przechodził tamtędy Jakub Kursa, ministrant, którego dzieci znały z widzenia. Poprosiły go o wezwanie karetki. Ratownicy, którzy migiem znaleźli się przy szkole, wykonali podstawowe badania. Gdy okazało się, że poziom cukru we krwi mężczyzny jest bardzo wysoki i wynosi ponad 300 jednostek, natychmiast podjęli decyzję o przewiezieniu mężczyzny do szpitala. – Gdy go prowadzili do samochodu, ledwo stał na nogach – mówi Jakub.
Dzięki szybkiej reakcji małych bohaterów mężczyzna wrócił do zdrowia. Ich postawę bardzo chwalą ratownicy. – Ci mali śmiałkowie zasługują na szacunek i podziw. Zachowali się dokładnie tak, jak powinni w takiej sytuacji. Próbowali nawiązać kontakt z mężczyzną, wezwali pomoc. A co najważniejsze, nie przeszli obojętnie obok człowieka potrzebującego pomocy. Dorośli powinni brać z nich przykład. Nie raz bowiem zdarzało się tak, że znieczulica i obojętność ludzi była tragiczna w skutkach – przyznaje Tomasz Kazimierczak, dyrektor chełmskiej Stacji Ratownictwa Medycznego.
Dumy ze swoich uczniów nie kryje też ich wychowawczyni. – Tłumaczymy dzieciom jak zachować się, kiedy widzimy osobę potrzebującą pomocy. Wiemy jednak, że w tak stresującej sytuacji łatwo o tym zapomnieć. Na szczęście nasze dzieci wykazały się nie lada odwagą i ruszyły z pomocą. Nie każdego stać na taki gest, tym bardziej jeśli mowa o dziewięciolatkach – mówi Agnieszka Zapora, wychowawczyni klasy III a w ZSO nr 7.
Kilka dni po zdarzeniu dzieci zostały zaproszone do stacji ratownictwa medycznego w Chełmie. Tam otrzymały uroczyste upominki i gratulacje za bohaterską postawę. Już na spokojnie przyznały, że nie zastanawiały się ani chwili, by uratować człowieka. – Nie baliśmy się. Wiedzieliśmy, że trzeba pomóc. To był nasz obowiązek – mówi Mateusz Parada. (mg)

Komentarze