Bez kultury ani rusz

Kongresowi towarzyszyły stoiska prezentujące dorobek instytucji kultury z całego regionu

Tak brzmi sentencja podsumowań Kongresu Kultury Województwa Lubelskiego. Jego motywem przewodnim była „Tradycja i przyszłość kultury w naszym regionie”. 6 i 7 września miało miejsce to pierwsze w Lublinie zgromadzenie ludzi tej sfery – chwalą się organizatorzy z Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Centrum Spotkania Kultur, gdzie miały miejsce obrady.

Spotkanie było okazją do analizy kondycji kultury w regionie oraz wymiany poglądów na temat znaczenia kultury dla województwa, w sferze społecznej i gospodarczej. Kultury szeroko pojętej – nawet jeśli w dużej mierze obejmuje to ruch amatorski.
Uczestnicy obrad – instytucjonalni organizatorzy, folkloryści, samorządowcy, społecznicy – koncentrowali się na analizie obecnej rzeczywistości i wypracowaniu dobrych wzorców do powielania przez liczne placówki kultury w regionie. Była to próba tworzenia rekomendacji dla instytucji kultury, wręcz opracowań ścieżki programowej dla urzędników i animatorów życia kulturalnego. W obradach wzięło udział 828 osób z wszystkich zakątków Lubelskiego, również spoza regionu.
Uczestnicy usłyszeli m.in., że co roku na kulturę – w tym na stypendia dla artystów, dla uzdolnionej młodzieży i na działalność podległych jej instytucji – samorząd przeznacza 60 mln zł. Ich odbiorcami jest ponad 200 jednostek kultury. Jak podkreśla obecny na Kongresie wicemarszałek Krzysztof Grabczuk, z innej kieszeni budżetu marszałkowskiego kolejne miliony wydajemy na inwestycje w tej branży, bo kultura to nie tylko piękno. Ma ona i będzie mieć wielki wpływ na rozwój województwa jako pełnoprawna gałąź gospodarki – deklaruje.
Najnowszą, a na pewno największą inwestycją w kulturę na rzecz regionu jest Centrum Spotkania Kultur, w którego ultranowoczesnej sali operowej na 1000 osób odbywały się obrady KKWL.

Wielkie otwarcie kongresu

Był nim wykład o przyszłości kultury, który wygłosił Paweł Potoroczyn, wieloletni dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dziś dyplomata i nauczyciel akademicki.
Wskazywał jak ważne są w kulturze: prawda, profesjonalizm, czyli kompetencje, doświadczenie, ale i pasja.
Bezsprzeczną wartością kulturową jest dla niego prawda – po przeciwnej stronie lokuje propagandę. Kultura nie może być skażona koniunkturalizmem. Odbiorca czy publiczność zawsze wyczuje, co jest rzetelną sztuką, a co jest podszyte propagandą. Artyści i ludzie kultury muszą mieć swobodę również gdy chodzi o wartości duchowe czy tło religijne.
Wszelkie władze, kuratorów i sponsorów należy trzymać na dystans. Nie mogą oni ingerować w proces twórczy, a artysta nie może tworzyć na ich zamówienie jak w czasach PRL. Menedżerowie kultury zbyt dużo czasu tracą pod drzwiami sponsorów, mecenasów i gestorów władzy. Zbyt mało czasu mają na pracę kreatywną i organizatorską w swej dziedzinie. A jeśli ktoś z rządzących uważa że kultura zbyt drogo kosztuje, bardzo szybko traci władzę – filozoficznie ujął mówca, zbierając gromkie oklaski.
W trakcie drugiej prelekcji Robert Firmhofer, dyrektor Centrum Nauki Kopernik, w Warszawie mówił m.in.: – W zarządzaniu instytucją kultury są kluczowe założenia. Zawsze na pierwszym miejscu winien być adresat wydarzenia, jego publiczność. Z kolei autor projektu czy wydarzenia musi być dziś bezgranicznie zaangażowany, by to, co tworzy, było na najwyższym poziomie.

Kongresowe podsumowania

Stolica województwa winna promieniować światłem kultury także na region, by kultura, czy to wyższa, czy niższa, a także ludowa, była szerzej obecna w terenie – brzmiała ogólna konkluzja obrad.
– Jak na pierwszy taki zjazd, wydaje się, że kongres dobrze spełnił swoje zadanie, a już na pewno, gdy idzie o propagowanie mniejszych niż Lublin ośrodków z całego województwa – słychać było w kuluarach.
– To bardzo cenne forum debaty o kulturze. Podmioty działające w różnej formie prawnej, o różnej skali – jak choćby samorządowe domy i centra kultury, lokalne inicjatywy, NGO-sy, urzędnicy i twórcy – wszyscy mogli tu wymienić obserwacje, doświadczenia – zauważa Krzysztof Kutarski, menedżer kultury, dziś w Fundacji Rozwoju Kultury ArtBiz. – To okazja do stworzenia pomostu między stolicą województwa a gminą – szansa na wzajemną wymianę dokonań i pomysłów. Taka fuzja energii zawsze daje coś nowego. Pozostaje gratulować i dziękować organizatorom, a także życzyć udanej kontynuacji.
Początek merytorycznych podsumowań przyniósł drugi dzień obrad. W czwartek dokonał tego prof. Sławomir Partycki, socjolog z KUL JPII.

Kongres odkrywa mnóstwo potrzeb

Uczestnicy kongresu zauważyli zagrożenie obywateli konsumeryzmem oraz falą negatywnych zjawisk społecznych, moralnych, kryzysem wartości, brutalizacją życia. Przeciwdziałać temu może szeroki udział instytucji kultury i ich programów w życiu człowieka. Właśnie one będą przeciwdziałać owym złym skutkom postępu cywilizacji.
Kongres pragnie umasowienia kultury poprzez powstawanie jej małych organizacji w społecznościach lokalnych. i chce pozyskania grantów UE na te potrzeby. Sugeruje powołanie specjalistycznej komórki zajmującej ochroną dziedzictwa niematerialnego w kulturze według wytycznych UNESCO z 2003 r. Postuluje tworzenie programów edukacji na temat kultury dla dzieci i młodzieży zsynchronizowanych ze szkoleniem do tego celu animatorów kultury. Pragnie otoczyć systemową opieką funkcjonowanie dziecięcych zespołów folklorystycznych w zakresie śpiewu i tańca ludowego.
Ponadto Kongres życzyłby sobie raczej wykorzystywania własnych zasobów kulturalnych regionu lubelskiego niż sięgania po „import” artystów oraz ekspansji polskiej, lubelskiej kultury na teren wschodniej Europy, na Białoruś i Ukrainę.
– Postulaty te przekażemy władzom samorządu, jeśli zechcą skorzystać z refleksji Kongresu, ale najpierw chcemy to usystematyzować, stworzyć z tej treści oficjalny dokument pokongresowy – zapowiada dr Artur Sępoch, dyrektor WOK, współorganizator wydarzenia.
Marek Rybołowicz

Komentarze