Bez ogródek w śmierdzący problem

„Mieszkańcy tego domu nie srają pod twoimi drzwiami, więc uszanuj to i niech twój pies nie sra pod naszym domem. Z poważaniem mieszkańcy Leśnej 12” – czytamy na tabliczce umieszczonej na trawniku przed kamienicą przy Leśnej 12 w Lublinie. Komunikat spotkał się z różnymi reakcjami. Jedni sąsiedzi uważają, że tylko tak można było odnieść skutek, inni, że to przesada.
– No, czy tak można napisać? To takie wulgarne. U nas też w kamienicy jest informacja, żeby sprzątać po zwierzakach, ale nie taka! – załamuje ręce jedna z sąsiadek. Apel z tak nietypowym napisem dostał się też do Internetu.
– Miałem sygnały od kolegów, że aż do Anglii dotarło to zdjęcie – mówi pan Grzegorz Sidor, mieszkaniec tej posesji. – Tabliczkę postawił mój brat, bo miał już tego serdecznie dość. Jak mieszkam tu dwadzieścia lat, to ci ludzie nigdy nie sprzątali po swoich psach. Też miałem psa, ale nie puszczałem go sąsiadom pod okno. To mój teren, muszę o niego dbać. Nie wynajmę firmy sprzątającej nie wiadomo za ile. Sam sprzątam. Tu po sąsiedzku są małe dzieci, musi być czysto – dodaje.

Mieszkańcy ul. Leśnej nie zgłaszali do tej pory problemu w Straży Miejskiej. I może dobrze, bo kiedy o sprawie zrobiło się głośno i strażnicy pojawili się na miejscu, ich uwagę zwrócił płotek, który właściciele posesji zamontowali, żeby odgrodzić trawnik od chodnika, by utrudniał parkowanie na trawie i wyprowadzanie na nią psów. Strażnicy uznali, że płotek może stanowić zagrożenie dla przechodniów. – Skontaktujemy się z mieszkańcami Leśnej 12 i zalecimy jego usunięcie. Weźmiemy też pod uwagę porządek na tej ulicy i zwiększymy kontrole – mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie.
Inna dobra wiadomość dla właścicieli tej posesji jest taka, że trawnik przylegający do ich budynku podlega Zarządowi Dróg i Mostów i w przypadku jego zanieczyszczenia psimi odchodami mogą prosić o interwencję Straż Miejską (numer alarmowy 986 – przyp. aut). Posiadacze psów, którzy nie sprzątają po swoim pupilu muszą liczyć się z mandatami w wysokości od 20 do nawet 500 złotych. – Dzięki naszym interwencjom coraz więcej właścicieli psów wywiązuje się ze swoich obowiązków – dodaje Gogola. (EM.K.)

Komentarze