Biomasa rozgrzewa mieszkańców

Są protesty przeciw rozbudowie elektrociepłowni przy ul. Inżynierskiej w Lublinie – paliwem dla nowego bloku energetycznego miałaby być słoma i odpady drewna. Nie życzą sobie tego rady dzielnic wokół Elektrociepłowni Wrotków, podobnie jak szereg instytucji południowej części miasta oraz zwykli mieszkańcy.
W myśl projektu nowy moduł miałby powstać obok elektrociepłowni działającej od pół wieku w tej dzielnicy. Obok istniejącego tu 150-metrowego komina stanąłby 80-metrowy. Piece spalałyby około 190 tys. ton paliwa rocznie – już nie tylko węgla, jak dotychczas, ale słomy i ścinków drewna.
Do tej inwestycji przymierza się właściciel Elektrociepłownie Wrotków – spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, która złożyła w Urzędzie Miasta Lublin raport oddziaływania na środowisko będący etapem w staraniach o pozwolenie na inwestycję. Jego autorzy mają świadomość, że nowy blok elektrociepłowni może być uciążliwy dla otoczenia i – jak piszą w swych materiałach – może „wywierać nieznaczny negatywny wpływ na okolicznych mieszkańców”, ale w ramach obowiązujących norm.
Za to prąd i ciepło z planowanej siłowni byłyby ekologiczne, z niewielką emisją pyłów w porównaniu z węglem. Głównym paliwem – w myśl założeń – ma być tu biomasa: prasowana słoma oraz ścinki drewna ze zrębów leśnych.
Drewno do elektrowni dostarczano by koleją, a słomę ciężarówkami.
– Przewidywana trasa obejmuje ulice: Diamentową, Wrotkowską, Nowy Świat, Smoluchowskiego i Budowlaną – informuje lubelski ratusz. Około 10-kilometrowy odcinek w granicach miasta pokonywałoby dziennie od 33 do 53 ciężarówek od poniedziałku do piątku w godz. 6-18.

Zasięgnięto opinii społecznej

Przed wydaniem decyzji ratusz zgodnie z procedurami poddał projekt konsultacjom społecznym. Na uwagi czekał do 2 maja. Wynika z nich, że inwestycja ma wielu przeciwników i to nie tylko na Wrotkowie.
Swój protest zgłosiły m.in. rada dzielnicy Dziesiąta oraz rada osiedla i zarząd Pracowniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz”. Dokument podpisali Jerzy Wilk – przewodniczący rady dzielnicy oraz Ryszard Petkowicz – prezes zarządu PSM „Kolejarz”. Przeciwna była również rada dzielnicy Wrotków, a także mieszkańcy dzielnic Rury i Czuby. Przeciwnicy obawiają się nieprzyjemnych wyziewów, zapylenia powietrza, a przede wszystkim wzmożonego ruchu spowodowanego dowozem opału.
– Przy takiej ilości pojazdów ciężarowych emisja spalin wzrośnie, co powoduje pośrednio, że inwestycja nie będzie tak ekologiczna – ostrzega w oficjalnym stanowisku rada dzielnicy Wrotków. Z kolei inwestor pisze, że uruchomienie kotła na biomasę sprawi, że elektrociepłownia zużyje o 70% mniej węgla, o 30% mniej gazu, a emisja dwutlenku węgla zmaleje o 30%. Pozostałości z oczyszczania spalin będą trafiać do silosów, skąd mają je zabierać cysterny.
– Na uwagi zgodnie z przepisami czekaliśmy 21 dni. Pod protestami podpisało się kilkaset osób. Obawy dotyczą głównie wzrostu natężenia ruchu w okolicy inwestycji, pylenia i zanieczyszczeń z biomasy – informuje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina.
Rzecznik podkreśla, że miasto w żaden sposób nie partycypuje w tej inwestycji, a do wydania decyzji droga jeszcze daleka. Urząd czeka na opinie sanepidu i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, które inwestor, podobnie jak uwagi mieszkańców i rad dzielnic będzie musiał uwzględnić w poprawionym raporcie, który ponownie zostanie poddany konsultacjom społecznym.
Przeciwko inwestycji przy ul. Inżynierskiej protestują również dzielnice oddalone od Wrotkowa.
– Uruchomienie wielkiej „spalarni śmieci” z regionu w tym punkcie Lublina jest niedorzeczne i szkodliwe. Trzeba nie mieć wyobraźni, by zafundować ludziom taką fabrykę zanieczyszczeń – komentuje Tomasz Makarczuk, przewodniczący zarządu Wieniawy. – Jestem pewien, że skutki działania tego opału byłyby odczuwalne nawet w odległych dzielnicach miasta, co narazi mieszkańców na koszty zdrowotne, a stan środowiska na degradację.
Nikogo nie pociesza informacja PGE GiEK, że zatrudnienie w rozbudowanej elektrociepłowni wzrośnie o 32 etaty: 2 kierownicze, 10 dla specjalistów i 20 technicznych.
Podobną inwestycję, elektrownię na słomą, planuje w Lublinie również norweska spółka Tergopower. Miałaby powstać przy ul. Mełgiewskiej na Tatarach. Tam też mieszkańcy mówią projektowi „nie”, o czym piszemy na str. 11.
Marek Rybołowicz

Komentarze