Brat przeszedł obok meczu

1:0 – S. Baran (29), 2:0 – Kasperek (32 karny), 3:0 – B. Lipa (35), 4:0 – B. Lipa (61), 5:0 – Sałaga (71), 5:1 – Lubaś (89).
FRASSATI: M. Czajka – Madeja, Stacharski, Trała, K. Baran, P. Przebirowski (71 Pluta), B. Lipa (65 Sałag), Adamiak, M. Baran (53 Błaziak), Kasperek (62 Jedut), S. Baran. Trener – Daniel Krakiewicz.
BRAT: Pypa – Kociuba (55 Lubaś), M. Szadura, Malinowski, D. Jopek (46 Gdak), Wójciuk (65 K. Szadura), K. Jopek, Arkadiusz Kister, P. Szadura, Szczepaniuk, Garbacz (78 Brudnik). Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Sieraj oraz Misztal i Muła.
Frassati zagrało bardzo dobrze spotkanie. Od pierwszej minuty gospodarze zepchnęli rywali na ich połowę, starając się szybko strzelić gola. Okazje ku temu były i to bardzo dobre. W 8 min. rzutu karnego nie wykorzystał kapitan Piotr Trała. – Potem był jeszcze słupek, aż w końcu zdobyliśmy upragnioną bramkę – mówi trener Daniel Krakiewicz. – Po zdobyciu gola przycisnęliśmy jeszcze bardziej, czego efektem były dwa kolejne trafienia. Goście do przerwy w zasadzie ani razu nam nie zagrozili. Mieli jednego wolnego w bocznym sektorze boiska. Po zmianie stron nie zamierzaliśmy oddawać inicjatywy, graliśmy swój futbol. Cieszy wysoka wygrana, dobra gra całej drużyny, bo zarówno piłkarze, którzy rozpoczęli mecz, jak i ci, co weszli na boisko w drugiej połowie, spełnili swoje zadania.
– Przeszliśmy obok meczu, zagraliśmy słabo – mówił po spotkaniu smutny Andrzej Krawiec. – Nie podjęliśmy walki, a wszyscy dobrze wiedzą, że w Fajsławicach nie gra się w piłkę, a przede wszystkim walczy. Sześć minut, kiedy to straciliśmy trzy gole w pierwszej połowie, zadecydowało o całym meczu. Rywal był lepszy, strzelił pięć bramek, wygrał w pełni zasłużenie. (red)

Komentarze