Budowa schroniska nie ruszyła nawet na krok

Do rady miasta i władz Świdnika dotarła właśnie petycja w sprawie budowy schroniska. Przedstawiciele ratusza taką instytucję chętnie by widzieli, ale… nie u siebie. Wskazują na gminę Mełgiew, na terenie której działa schronisko w Krzesimowie. Jej władze nie ukrywają, że sprawa jest trudna, bo wcześniej muszą zmienić gminne dokumenty planistyczne. Procedura może trwać nawet dwa lata, a już za 1,5 roku schronisko w Krzesimowie przestanie istnieć.
Schronisko w Krzesimowie będzie działać do końca przyszłego roku. Po tym terminie kończy się dzierżawa terenu, na którym obiekt jest zlokalizowany. W tej chwili wiadomo, że Nadleśnictwo Świdnik nie zamierza jej przedłużać. Od kilku tygodni na terenie całego miasta są zbierane podpisy pod petycją w sprawie budowy nowego schroniska na terenie Świdnika. O inwestycję walczy Świdnickie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami.
– Podpisy zbierane są w wielu miejscach na terenie miasta. Dodatkowo petycję można poprzeć również w internecie – mówi Maria Gulanowska, przedstawicielka Stowarzyszenia. – W tej chwili mamy już ok. 2 tys. podpisów.
W tzw. międzyczasie do rady miasta i władz Świdnika wpłynęło również pismo od Stowarzyszenia z wnioskiem o budowę schroniska. Przedstawiciele organizacji proponują, żeby taka instytucja powstała na terenie Świdnika. Maria Gulanowska przedstawiała już sprawę radnym gminnym z klubu Rodzina i Prawo. – Zostałam wysłuchana, ale konkretne deklaracje nie padły – mówi przedstawicielka Stowarzyszenia.
Przewodniczący klubu radnych tłumaczy z kolei, że spotkanie miało charakter przede wszystkim informacyjny. – Chciałem, żeby radni mieli okazję poznania tej sytuacji zarówno ze strony urzędu, jak i stowarzyszenia – wyjaśnia Marcin Dmowski. – Nie mamy jeszcze stanowiska w tej sprawie, będziemy dalej o niej dyskutować.
Przedstawiciele Stowarzyszenia zwracają jednak uwagę, że czasu pozostało już niewiele. – Czekamy na reakcję urzędu. Cały czas zbieramy podpisy. Będę chciała również w tej sprawie wystąpić na posiedzeniu rady gminy – mówi Maria Gulanowska. – Musimy się spieszyć, bo schronisko w Krzesimowie przestanie istnieć już za 1,5 roku.
Z kolei przedstawiciele władz miejskich nie ukrywają, że schronisko chętnie by widzieli, ale nie na swoim terenie. – Sami na pewno nie będziemy go budować. Takiej inwestycji nie mamy zapisanej w budżecie. Poza tym nie mamy również miejsca na terenie miasta na budowę schroniska – mówi Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika.
Sprawą zainteresował się również poseł Artur Soboń. – Prowadzenie schroniska to nie jest działalność, w której jedynym kryterium powinna być cena, ale przede wszystkim jak największy odsetek psów, które trafiają do adopcji – mówi Artur Soboń. – W sytuacji oddania zwierząt z terenu gminy do bardzo odległego schroniska na pewno pojawią się problemy z ich adopcją. Zdaję sobie sprawę, że Świdnik jest za mały i nie ma miejsca na taką instytucję. Z terenu miasta odławiane jest rocznie również niewiele bezdomnych zwierząt, dlatego budowa schroniska powinna być wspólną inicjatywą wszystkich gmin. Akurat teraz powiat powinien zadziałać i skoordynować działania gmin i społeczników z Krzesimowa. Ja również jestem gotowy w takich rozmowach uczestniczyć.
Jedyną gminą, która podjęła temat budowy schroniska, była jak dotąd Mełgiew. Urzędnicy gminy znaleźli działkę, na której w przyszłości obiekt mógłby powstać. – Cała sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Żeby działkę móc pod schronisko wykorzystać, trzeba wcześniej zmienić studium i plan zagospodarowania przestrzennego gminy – mówi Magdalena Narodowiec, doradca wójta Mełgwi. – Taka procedura już się rozpoczęła, ale może trwać nawet dwa lata. Teren jest nieuzbrojony, więc dodatkowe koszty pochłonie doprowadzenie do niego mediów.
Przedstawiciele gminy Mełgiew zastanawiają się również, jak duże powinno być nowe schronisko. – Przede wszystkim pozostałe gminy powinny mieć świadomość, że jeśli w ogóle taki obiekt powstanie, to nie zostaną do niego przeniesione psy, które są w tej chwili w Krzesimowie. Te zwierzęta powinny trafić do adopcji i gminy również powinny się zaangażować w takie działania. Trzeba się również zastanowić, jakiej wielkości ma być nowe schronisko. Naszym zdaniem powinien to być obiekt niewielki, do którego psy będą trafiały na krótko, tylko po to, żeby można im było znaleźć nowych właścicieli.
Do sprawy wrócimy. (kal)

Komentarze