Bunt parafian. Kościół pustoszeje

Wielu parafian z Kumowa Plebańskiego przestało chodzić do kościoła. Ponoć to z niechęci do proboszcza. – W kościele są pustki, przykro na to patrzeć – mówią nasi rozmówcy.

Posługa ks. Zygmunta Woźniaka w Kumowie Plebańskim nie należy do łatwych. Urząd proboszcza w tamtejszej parafii objął trzy lata temu. Zastąpił ks. Jacentego Pytera, który w 2009 r. zaciągnął kredyt na remont kościoła. Inwestycja, obejmująca m.in. naprawę dachu, kosztowała 1,5 mln zł. Dzięki wsparciu urzędników gminy Leśniowice parafia na remont dostała 75 proc. dofinansowania z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Nie miała jednak pieniędzy na wkład własny, więc proboszcz Pyter zaciągnął pożyczkę. Remont się zakończył, a dług pozostał. Obowiązek spłat przypadł ks. Woźniakowi. Nie obyło się bez problemów. Jakiś czas temu pisaliśmy, że na jednej z mszy świętych proboszcz padł na kolana i przepraszał parafian za to, że bez pytania wydał pieniądze na remont centralnego ogrzewania plebanii. Tak przejął się sprawą, że zemdlał na oczach wiernych. Z kolei w lutym br. informowaliśmy o tym, że ks. Woźniak postanowił sprzedać część parafialnej działki, a uzyskane pieniądze przeznaczyć na spłatę zobowiązań, pozostawionych przez poprzednika. Wieść o sprzedaży poróżniła parafian, według których proboszcz powinien konsultować z nimi tego typu sprawy. Oponenci księdza zapowiadali, że będą zbierać podpisy za jego odwołaniem. Według naszych rozmówców, coraz mniej parafian przychodzi do kościoła. Niektórzy mieli nadzieję, że Kuria w Lublinie, która ostatnio dokonywała zmian na stanowiskach proboszczów, dokona roszad także w parafii w Kumowie Plebańskim.
– Na mszach świętych są pustki, ludzie się zbuntowali i wielu w ogóle przestało przychodzić do kościoła – mówi jedna z parafianek. – Niektórzy liczyli, że w czerwcu, gdy kuria dokonywała zmian na stanowisku proboszczów i u nas się coś zmieni, ale tak się nie stało. Ksiądz jest nieprzystępny, nie konsultuje swoich decyzji z radą parafialną i wiernymi. Większość mszy odprawia ostatnio wikariusz. To przykre, gdy na kościelne uroczystości przychodzi tak mało wiernych. Coraz mniej.
Ks. Woźniak ma także zwolenników.

– Ludzie się buntują, czują niechęć, ale do kościoła przychodzi się przecież nie dla księdza, tylko dla Boga – mówi nasz rozmówca. – Parafian ubywa, bo w całym kraju jest taka tendencja, a poza tym ze wsi ludzie wyjeżdżają. Ksiądz systematycznie spłaca raty kredytu. Zobowiązań zostało już tylko kilkanaście tysięcy złotych. Powinien sprzedać działkę parafialną i pozbyłby się problemu raz na zawsze. A ci, którzy narzekają na księdza, powinni się opanować. Nie widzą, że ostatnio proboszcz jest osowiały i chyba podupadł na zdrowiu? Takie jest ich miłosierdzie. Proboszcz nie politykuje, wygłasza piękne kazania. Trzeba jeszcze malowidło na suficie odrestaurować, bo zostało zniszczone podczas remontu dachu. To też będzie dużo kosztować, bo kościół jest przecież zabytkowy.
Z proboszczem Woźniakiem, mimo prób, nie udało nam się skontaktować. (mo)

Komentarze