Nie chcą być truci!

Opór mieszkańców przeciwko planom budowy na Tatarach elektrowni opalanej słomą nie słabnie. W piątek, 24 czerwca przedstawiciele dzielnicy i Stowarzyszenia „Ekologiczny Lublin” protestowali pod lubelskim ratuszem i zbierali kolejne podpisy pod petycją do prezydenta o niewyrażenie zgody na taką inwestycję.
Inwestycja norweskiej firmy TergoPower miałaby być zlokalizowana w przemysłowej części miasta na terenach po dawnej fabryce samochodów Daewoo przy ul. Mełgiewskiej.
Lublinianie obawiają się jej wpływu na środowisko. Chodzi m.in. o dowóz surowca do elektrowni. Słoma ma być dostarczana codziennie 120 tirami. I choć Norwegowie zapewniają, że inwestycja jest w pełni ekologiczna i nie wpłynie negatywnie na środowisko, a przyniesie miastu dochody i miejsca pracy, mieszkańcy ul. Mełgiewskiej i całych Tatar nie wierzą w te zapewniania i za wszelką ceną chcą zablokować inwestycję.
– Protestujemy przeciwko powstaniu tej inwestycji już od 2014 roku. Nie możemy zgodzić się na to, aby na terenie miasta powstała spalarnia słomy, przez którą do powietrza dostaną się niebezpieczne substancje – podkreślała Krystyna Brodowska, przewodnicząca Stowarzyszenia „Ekologiczny Lublin”. – U nas i tak są przekroczone niektóre normy zanieczyszczenia środowiska, więc dlaczego mamy jeszcze bardziej się narażać na choroby? Emitowane ze spalania słomy substancje mogą powodować zaburzenia neurologiczne, a nawet rakotwórcze.

Mieszkańcy obawiają się, że zlokalizowanie elektrowni tak blisko zabudowań mieszkalnych, wpłynie negatywnie na ich zdrowie i jakość życia. Jak podaje w swoich raportach Stowarzyszenie „Ekologiczny Lublin” ze spalonej słomy w ciągu jednej godziny wyemitowane zostanie do atmosfery średnio 220 tys. m3 pyłów i gazów, a w nich m.in. dwutlenek siarki, dwutlenek azotu, tlenek węgla, chlorowodór, ołów, rtęć, cynk.
– Już nie wiemy, co mamy robić, skoro nasze protesty nic nie zmieniają – mówi Hanna Księżopolska, mieszkanka Lublina. – Nie chodzi o to, że ta inwestycja jest zła, ale dlaczego musi powstawać blisko zabudowań, gdzie mieszkają ludzie? Nie chcemy być truci!
– Ciągle rozmawiamy z inwestorem, ale oni mają swoje racje i nie chcą ustąpić – dodaje Krystyna Brodowska.
Jak na razie mieszkańcy mogą ciągle podpisywać się pod petycją dotyczącą wstrzymania inwestycji. Dostępna jest ona w radach dzielnic. Mieszkańcy Tatar zapowiadają też 27 czerwca protest podczas sesji rady miasta. MG

Komentarze