Chcą kary dla poseł Mazurek

„Zespołem kolesi” nazwała chełmska posłanka Beata Mazurek, rzecznik prasowy klubu parlamentarnego PiS, Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które stwierdziło, że będzie respektowało niepublikowane przez rząd wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Partia „Nowoczesna” uznała, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa przez Beatę Mazurek i doniosła na posłankę do prokuratury. Poseł Mazurek nie wycofuje się ze swoich słów. Publicznie bronił ją m.in. wicemarszałek sejmu, a od swego klubu dostała owacje na stojąco.

W ubiegłym tygodniu sędziowie Sądu Najwyższego stwierdzili, że „nieopublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności jakiegoś przepisu uchyla domniemanie jego zgodności z Konstytucją już z chwilą ogłoszenia wyroku”. Chełmska posłanka Beata Mazurek, rzecznik prasowy klubu parlamentarnego PiS, komentując decyzję SN stwierdziła, że „jest to dalsze szerzenie się anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”. Ta wypowiedź wywołała prawdziwą polityczną burzę.
Partia „Nowoczesna” uznała, że mogło dojść do możliwości popełnienia przestępstwa przez Beatę Mazurek i o sprawie zawiadomiła prokuraturę. Chodziło jej o słowa „zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”. Prawo i Sprawiedliwość uważa, że wniosek „Nowoczesnej” jest bezzasadny. Parlamentarzystka, jak twierdzi, nie obawia się wniosku „Nowoczesnej” do prokuratury i przypomina sprawę sprzed kilku lat, kiedy to jeden z polityków nazwał nieżyjącego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego „chamem”. Sąd uznał wtedy, że polityk nie poniesie za to żadnej kary.
W obronie poseł Mazurek i jej słów stanął wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, twierdząc że w zasadzie i tak użyła delikatnego określenia. Od swojego klubu posłanka dostała owacje na stojąco, a posłowie PiS-u przed posiedzeniem klubu długo skandowali jej imię.
– Nie wycofuję się z mojej wypowiedzi, a zwłaszcza jej sensu. Gołym okiem widać manewry różnych środowisk wokół Trybunału Konstytucyjnego, które wywołują awantury polityczne, walczą o zachowanie dla siebie przywilejów i wpływów – mówi poseł B. Mazurek – W ramach tworzenia tego swoistego frontu jedności koleżeńsko-korporacyjnej sędziowie Sądu Najwyższego poparli stanowisko Trybunału Konstytucyjnego. Trybunału, który buduje państwo w państwie, wbrew Konstytucji i trójpodziałowi władzy. Który jawnie i bezceremonialnie stosuje zasadę: kto nie jest z Trybunałem, ten jest przeciwko niemu. A przecież prawo obowiązuje każdego – każde środowisko, każdą grupę zawodową bądź grupę koleżeńską. Nawet jeżeli jest to grupa sędziów. A zwłaszcza ich obowiązuje prawo. Sędziowie Sądu Najwyższego podjęli decyzję w ramach gry politycznej, a nie w imię zasad państwa prawa. Złożony do prokuratury wniosek byłby o tyle zasadny, gdyby rzeczywiście ochrona dotyczyła wszystkich jednakowo. Sąd nie widział nic niestosownego, gdy wobec prezydenta RP użyto określenia „cham”. Ba, sąd nie widział też żadnego naruszenia powagi urzędu ani godności osoby prezydenta. Użycie w polemice politycznej publicystycznego określenia, zupełnie innej wagi, które co prawda może być rożnie interpretowane, mieści się w granicach dyskusji publicznej.
„Nowoczesna” na samym zawiadomieniu prokuratury nie poprzestała. W sprawie wypowiedzi poseł Beaty Mazurek złożyła też wniosek do sejmowej komisji etyki poselskiej.
– Złożenie wniosku przez „Nowoczesną” do komisji etyki to czysta zagrywka polityczna, bo trudno uwierzyć we wrażliwość tego ugrupowania, którego lider R. Petru nazwał nas „szaleńcami” – mówi Beata Mazurek – Jakoś wtedy wyczulenie posłów „Nowoczesnej” na to słowo było uśpione. (ptr)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułEkstraliga
Następny artykułTerroryści w szkole