Chcą szkolnego referendum

Już drugi tydzień na chełmskim deptaku przedstawiciele biura poselskiego Grzegorza Raniewicza (PO) zbierają podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy oświaty w ramach akcji „Nie P(i)sujcie Szkoły”. – Zebraliśmy już blisko 1000 podpisów – podlicza poseł Raniewicz.

Podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie szkolnego referendum od kilku tygodni zbierają: Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz partie opozycji parlamentarnej: PO, Nowoczesna i PSL. Zdaniem inicjatorów akcji, wprowadzana przez Prawo i Sprawiedliwość reforma oświaty, zakładająca m.in. likwidację gimnazjów, fatalnie wpłynie na polską oświatę, spowoduje chaos i bałagan, przyczyni się do konieczności wprowadzenia dwuzmianowości w szkole, skróci edukację powszechną z 9 do 8 lat, a dzieci będą zmuszone uczyć się ze złych, pisanych „na szybko” podręczników.
By złożyć obywatelski wniosek o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum potrzeba co najmniej pół miliona podpisów. Poseł Grzegorz Raniewicz jest przekonany, że nie będzie z tym problemu.
– Podpisy zbieramy w namiocie na chełmskim deptaku i w biurze poselskim. Akcja prowadzona jest już od ponad dwóch tygodni i potrwa jeszcze przynajmniej przez tydzień. Jak dotąd udało nam się zebrać około 1000 podpisów, ale jestem przekonany, że ta liczba wzrośnie – mówi Grzegorz Raniewicz. – Walczymy o to, aby Polacy mieli szansę wypowiedzieć się na temat tego, jak ich zdaniem powinno wyglądać szkolnictwo i edukacja naszych dzieci, bo naszym zdaniem ta reforma to cofanie systemu polskiej edukacji o kilkadziesiąt lat.
Wnioskodawcy chcą, by w referendum obywatele odpowiedzieli na pytanie: Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku? (aw)

Komentarze