Ciernista dola katolików za Bugiem

Sympozjum poświęcone 25-leciu reaktywowania struktur archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego, połączone z uroczystą inauguracją działalności Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego, odbyło się 9 maja br. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Uroczyste sympozjum odbyło się pod honorowym patronatem wojewody Przemysława Czarnka oraz metropolity lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego. Chociaż odbudowa struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie generalnie się powiodła, to codzienność katolików w ważnej jej części, jaką stanowi archidiecezja lwowska, nie jest łatwa. Decydują o tym historyczne zaszłości – ta część obecnej Ukrainy przed II wojną światową należała do Polski. Wiąże się z tym fakt, że katolik kojarzy się z narodowością polską. W rezultacie pojawiają się nieporozumienia na linii katolicy i grekokatolicy między hierarchami obu Kościołów; wyrażające się np. w decyzjach władz miejskich Lwowa, zdających się faworyzować społeczność grekokatolicką.
Jako symptomatyczny dla sytuacji katolików we Lwowie podano fakt, że mają oni do dyspozycji tylko dwie z ponad dwudziestu dawnych polskich katolickich świątyń. Są to katedra i kościół pw. św. Antoniego. Oba zabytki w rękach katolików znalazły się na powrót jeszcze w latach 80-tych XX w. – a więc jeszcze przed ostatecznymi przemianami w bloku państw socjalistycznych, w czasach istnienia ZSSR, w skład którego wchodziła Ukraina ze Lwowem. – Natomiast żaden z pozostałych 23 dawnych lwowskich katolickich kościołów w ciągu 25 lat, jakie minęły od reaktywowania struktur archidiecezji lwowskiej, nie powrócił do katolików – podkreślono.
– Za dyskryminujący można uznać fakt braku podświetlenia lwowskiej katolickiej katedry. Jak wyjaśniał abp. Mokrzycki, wszystkie pozostałe dawne polskie zabytkowe kościoły taką iluminację zyskały – są atrakcją turystyczną Lwowa, a katedra nocą tonie w mroku. Jako powód podano trudności techniczne z zainstalowaniem oświetlenia. Dla lwowskich katolików mających polskie korzenie jest to tym bardziej przykre, gdyż plan nocnego podświetlenia byłych polskich kościołów wykonali fachowcy… z Wrocławia. A ich projekty obejmowały także katedrę. Bolesny dla katolickich hierarchów jest też fakt, że przylegający do siedziby Kurii Metropolitalnej we Lwowie kościół pw. matki Bożej Gromnicznej, nie tylko dotąd nie został przekazany katolikom, ale funkcjonuje jako cerkiew..
Abp. Mokrzycki oraz obecny na sympozjum emerytowany już biskup charkowsko-zaporoski Marian Buczek podkreślali wdzięczność wobec władz Lublina za zorganizowanie uroczystego sympozjum w naszym mieście, co uznano za cenny wyraz solidarności.
– W Polsce dba się o dawne grekokatolickie cerkwie – zauważył biskup Buczek, zaznaczając podczas wystąpienia, że fakt przeznaczania w Polsce znacznych funduszy na remont drewnianych grekokatolickich cerkwi na wschodnio-południowych obszarach obecnej Polski powinien przychylnie nastawić lwowskich grekokatolików. Jednak ten naoczny argument niestety nie zdopingował znanych mu przedstawicieli Kościoła grekokatolickiego do podobnej dbałości o stan zabytkowych katolickich świątyń na Ukrainie.
Do trudności w budowaniu dobrych relacji między Kościołem katolickim a Kościołem grekokatolickim we Lwowie trzeba zaliczyć próby przemilczania szeregu pozytywnych działań katolików. W swej wypowiedzi biskup Buczek podał przykład bł. O. bp. Rafała Kiernickiego. Franciszkanin opiekował się z zaangażowaniem ukraińską młodzieżą. W rezultacie pod jego ręką ukształtowało się duchowo aż kilkudziesięciu (ok. 70) kandydatów na przyszłych grekokatolickich księży. Przyczynił się on także do rozwinięcia powołań zakonnych równie sporej grupy dziewcząt, które później zasiliły grekokatolickie żeńskie klasztory. Jak z żalem zauważył bp. Buczek, fakt ten nie został potem odnotowany w ważnych publikacjach dotyczących historii Kościoła grekokatolickiego na Ukrainie w czasach socjalizmu.
Mimo tych uciążliwości i pewnych nieporozumień Polacy chcą zabiegać o zachowanie dziedzictwa polskiej kultury na terenie dawnych Kresów – obecnej Ukrainy. Tym między innymi zajmować się będzie niedawno powstały Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego (prezes prof. Włodzimierz Osadczy). Jego działalność będzie – co zadeklarował – czynnie wspierał od dawna interesujący się problematyką zachowania pomników polskiej kultury w samym Lwowie, ale też na Ukrainie były prezydent Lublina, Zbigniew Wojciechowski.
Monika Skarżyńska

Komentarze