Dać raz – obiecać dwa razy

Dopiero w sierpniu, a nie – jak planowano – w czerwcu rozpocznie się wielka modernizacja i rozbudowa Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie.
Jego dyrekcja i władze Uniwersytetu Medycznego uspokajają, że zawiniły – jak zwykle, przedłużające się procedury przetargowe, a obiecane (kilkakrotnie) jeszcze przez poprzednie rządy dofinansowanie w wysokości 300 mln zł jest bezpieczne i faktycznie, według deklaracji obecnych władz, trafi ostatecznie do Lublina.
Te same 300 mln zł najpierw przy okazji jednej kampanii wyborczej obiecał w 2011 r. jeszcze rząd Donalda Tuska. Potem sprawa przycichła i jeszcze raz 292 miliony mógł zadeklarować gabinet Ewy Kopacz w roku 2015, przy okazji wspierając kampanię prezentującej się jako główna lobbystka sprawy posłanki PO Joanny Muchy. Obiecanki się powtarzały, ale zamiast samej budowy ruszały dotąd tylko kolejne spory – o proponowany zakres robót, o zasadność zwiększania ilości łóżek, których (zdaniem np. planistów z Urzędu Marszałkowskiego) jest ponoć w Lublinie za dużo, wreszcie o ekologiczne uwarunkowania rozbudowy, na jednym z etapów powiązanej ze znaczącym przekształceniem terenu w obszarze dolinki rzeki Czechówka. Dyr. SPSK nr 1 Adam Borowicz trwał jednak spokojnie w z góry podjętych zamiarach, nie tracił pewności, że pieniądze w końcu się znajdą, a dzieło jego życia – przemiana szpitala przy ul. Staszica w najnowocześniejszą placówkę w regionie – zostanie w końcu zrealizowane. I póki co wydaje się, że to Borowicz miał rację.

Przetargowe przepychanki

– Mamy wciąż przyobiecane, w październiku ubiegłego roku, finansowanie tzw. inwestycji wieloletniej. Ogromnie nas to cieszy, że po latach oczekiwań mamy zielone światło i ruszy przebudowa, rozbudowa i modernizacja SPSK nr 1 – mówi dr Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Na razie udało się przeprowadzić przetarg na budowę budynku chirurgii onkologicznej i radioterapii, zlokalizowanego na działce przy Klinice Dermatologicznej na rogu ulic Radziwiłłowskiej i 3 Maja, która okazała się jak znalazł, akurat pod inwestycję. Jak to jednak w polskich zamówieniach publicznych bywa, od rozstrzygnięcia, zwycięskiego ponoć dla firmy, która przeważnie różne przetargi na Lubelszczyźnie wygrywa, odwołali się jej mniej szczęśliwi konkurenci, stąd dwumiesięczny poślizg, jak zapewnia inwestor – nie mający większego wpływu na całościowy harmonogram przedsięwzięcia, jak i jego łączne koszty. Jak informował dyr. Borowicz, budowa ma pochłonąć 324 miliony i potrwać 5 lat.TAK

Komentarze