Doświadczanie wiary i swoich słabości

W sobotę, 25 czerwca grupa 6 młodych osób z Lublina i Warszawy wyleciała do Kirgistanu, państwa w Azji Środkowej. Przez kilka tygodni będą pomagać tamtejszym polskim misjonarzom, organizując zajęcia dla dzieci.
Brat Damian Krawczyk SJ, Monika Męczyńska (studentka kognitywistyki KUL), Anna Kulesza (inżynieria środowiska, Politechnika Warszawska), Katarzyna Konik (psychologia KUL, V rok), Bartosz Mazur (prawo, KUL), Marek Czeżyk (architektura krajobrazu, historia sztuki KUL) – to odważna grupa ludzi, którzy zdecydowali się poświęcić czas wakacji i polecieć do Azji, aby pomagać misjonarzom.
W jaki sposób im się to udało? W Warszawie funkcjonuje Jezuickie Centrum Społeczne „W Akcji”, które pomaga uchodźcom. Zajmuje się kwestiami materialnymi, propagowaniem wiary i sprawiedliwości, włączając jednocześnie młode osoby do wolontariatu. Wolontariat w formie wyjazdu do dalekich krajów funkcjonuje już od kilku lat. Biorą w nim udział młodzi z duszpasterstw jezuickich z Polski i zagranicy. Właśnie w ten sposób lubelsko-warszawska grupa znalazła się w Azji.

– Pewnego listopadowego wieczora przechadzałem się akurat koło kościoła akademickiego i spotkałem Rafała, kolegę z duszpasterstwa, który w ubiegłym roku brał udział w misji do Kirgistanu. On właśnie powiedział mi, że jak chcę, to mogę jechać. Najpierw myślałem, że to jakiś żart i mimo, że brat Damian stał obok kościoła, nie miałem odwagi się zgłosić – wspomina Marek Czeżyk. – Skrycie w sercu pomyślałem sobie: studia już kończę, zacznie się poszukiwanie pracy i stabilizacji w życiu. Może warto nie tyle martwić się o to, co będę robił i skąd czerpał pieniądze, ale zaufać Panu Bogu i podzielić się tym, co mam, zrobić coś dla bliźniego.
Podczas akcji młodzi będą pomagali misjonarzom jezuitom – o. Adamowi Malinowskiemu oraz o. Remigiuszowi Kalskiemu w ich pracy. Zajmą się głównie organizowaniem wypoczynku dla dzieci niepełnosprawnych, z domu dziecka oraz młodzieży katolickiej.
– Chcę tam pojechać, żeby zobaczyć, jak żyją ludzie. Ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że w odróżnieniu od Europejczyków czy nawet katolików, dla których liczy się przede wszystkim cel, czy to wysokie stanowisko, pieniądze czy królestwo niebieskie, w Azji liczy się droga, proces – mówi Marek. – Mentalność Kirgizów jest całkiem inna. Chcę ją poznać.
Wolontariusze liczą też, że będzie to swoista wędrówka, podczas której będą wzrastać w wierze, w doświadczeniu człowieczeństwa.

Fizyczne i duchowe przygotowania

Oprócz skompletowania ciepłego śpiwora i porządnych treków, młodzież wspólnie się spotykała, aby się modlić i planować wyjazd. W celu pozyskania środków na podróż organizowali zbiórkę pieniędzy i przeprowadzili kilka kwest przy kościołach. – Dużą pomoc otrzymaliśmy od biskupa siedleckiego, który nad naszym wolontariatem roztoczył patronat i wsparł finansowo – dodaje Marek.
Takiej dalekiej podróży towarzyszą też obawy, od tych prostych, o fizyczną wytrzymałość w innym klimacie do duchowych – o siłę wiary. – Mimo, że są to trzy tygodnie, tysiące kilometrów od Polski, to obawiam się, czy damy radę. Obawiam się też, czy tak krótki czas może sprawić, że nasza postawa, nasze działania wpłyną na codzienność tych Kirgizów, z którymi będziemy mieli do czynienia – mówi wolontariusz. – Martwię się, że z dala od domu, gdzie warunki są cięższe, specyfika kultury, ukształtowania ludzi są całkiem inne niż znam, wierzy się inaczej, wierzy się trudniej.
Grupa ciągle potrzebuje wsparcia, zarówno materialnego, jak i modlitewnego. Jeśli ktoś chce wesprzeć akcję finansowo, to może przelać datek na nr konta: 30 2030 0045 1110 0000 0289 7440, w tytule wpisując „KIRGISTAN 2016”. Dodatkowe informacje znajdują się na facebookowym profilu akcji.MG

Komentarze