Dramat mieszkańców Łukasińskiego

Od wielu lat mieszkańcy ul. Łukasińskiego w Krasnymstawie borykają się z problemem zalewania posesji przez wody spływające w czasie deszczu z wyżej położonych pól. – Czujemy się bezradni, dlatego postanowiliśmy sprawę nagłośnić, w czym pomaga nam radny Marcin Wilkołazki – mówi pani Anna.

O problemie, z jakim zmagają się mieszkańcy ul. Łukasińskiego, radny Marcin Wilkołazki opowiadał na ostatniej sesji rady miasta Krasnystaw. – Od wielu lat mieszkańcy lewej strony ul. Łukasińskiego są zalewani wodami spływającymi w czasie deszczu z wyżej położonych pól – mówił radny klubu „Krasnostawianie”. – Gdy opady są silne, to przez wspomniane działki woda płynie niczym rzeka, niosąc ze sobą ziemię i drobne kamienie, dokonując ogromnych zniszczeń. Często wdziera się przy tym do piwnic i garaży – opisywał.
Jedną z poszkodowanych jest pani Anna. – To jest dramat, który coraz częściej się powtarza – powiedziała nam w ostatnią środę mieszkanka Krasnegostawu. – Z radnym Wilkołazkim rozmawiałam o tym jakiś czas temu, od tego czasu zalało nas chyba ze dwa razy, ostatnio wczoraj. Przez naszą posesję po prostu spłynęło coś na kształt rzeki. Mąż próbował coś z tym zrobić, podniósł podjazd, wybudował taką betonową zaporę. Wszystko na nic, woda i tak przez to przeleciała, zniszczyła nam np. ogród – mówi załamana kobieta.
Radny Wilkołazki dodaje, że mieszkańcy mieli nadzieję, że problem zostanie rozwiązany wraz z przebudową drogi, która miała miejsce w 2015 r., ale niestety, nic się w temacie nie zmieniło. – Ponieważ z moich informacji wynika, że sprawa jest znana w urzędzie miasta, apeluję o udzielenie pomocy mieszkańcom ul. Łukasińskiego – mówił na sesji radny. – Jesteśmy po rozmowie z wiceburmistrzem, zobaczymy, co to da – podsumowuje Anna. (kg)

Komentarze