Droga jak rosyjska ruletka

Są takie drogi w powiecie chełmskim, którymi lepiej nie jeździć. Do tej kategorii należy odcinek pomiędzy Rudką a Rudą (gm. Ruda-Huta). I nie chodzi o dziury w nawierzchni, ale o zarośnięte pobocza. Pół biedy, gdy szosa wiedzie prosto. Gorzej na zakrętach, których pokonanie przez kierowców i pieszych porównywalne jest do gry w rosyjską ruletkę.

Krzaki porastające pobocza, a miejscami wchodzące na asfalt, są zmorą dróg gminnych i powiatowych. Jedną z najgorszych pod tym względem szos jest ta wiodąca od drogi wojewódzkiej nr 816, czyli popularnej „nadbużanki” do Rudy (gm. Ruda-Huta). Ten kilkukilometrowy odcinek jest pozbawiony poboczy niemal na całej swojej długości. To zaś stwarza ogromne zagrożenie dla wszystkich użytkowników tej drogi. I nie chodzi tu wcale o wyskakujące z krzaków dzikie zwierzęta, bo tych w lecie jest niewiele, ale o pieszych i rowerzystów, którzy nie mają gdzie uciekać przed mijającymi się samochodami. Szczególnie niebezpiecznie jest na zakręcie w Rudce, którego wewnętrzną część całkowicie zarosła krzakami. Kierowcy, jadący z obydwu stron, mają widoczność sięgającą najwyżej kilkunastu metrów, a to może być stanowczo za mało, by zahamować np. przed pieszym czy rowerzystą. Jednak prawdziwa rosyjska ruletka na tej trasie dopiero się zacznie. Po obydwu stronach drogi rozciągają się bowiem pola uprawne, a za kilka dni rozpoczną się żniwa. Rolnicy i operatorzy kombajnów czy ciągników będą musieli wjechać i wyjechać z pól, przy czym to drugie będzie zadaniem o wiele bardziej niebezpiecznym. Znowu chodzi oczywiście o krzaki, które zasłaniają całą widoczność. – By wyjechać z pola, muszę albo ryzykować i modlić się, by nic drogą nie jechało, albo brać ze sobą dwóch ludzi, którzy ustawieni po obu stronach będą ostrzegać nadjeżdżające auta. Niestety, nie zawsze jest to możliwe – mówi pan Paweł. Z taką sytuacją starają się wszystkimi środkami walczyć drogowcy, ale dróg w powiecie jest tak dużo, że oczyszczenie wszystkich zajmuje wiele czasu. – Obecnie wycinamy zakrzaczenia w gminie Kamień. Staramy się to robić w miarę metodycznie i w tym roku na pewno dojdziemy do Rudki, ale kiedy to będzie, nie jestem w stanie stwierdzić – mówi Ireneusz Krasowski z wydziału infrastruktury chełmskiego starostwa. Przyznaje za to, że już od jesieni drogowcy będą mieli nową broń w zwalczaniu zarośli. – Kupiliśmy już specjalne aparaty, którymi będziemy nanosić na pobocza środki chemiczne blokujące rozwój chwastów i zarośli. Operacje takie będziemy powtarzać metodycznie – od razu po wycince, a później wiosną – dodaje Krasowski. (bm)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułGuma poszła z dymem
Następny artykułSekretarz odchodzi