Droga z przeszkodami

W miniony czwartek w siedzibie ratusza odbyło się spotkanie mieszkańców z władzami miasta, projektantem i zarządem Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku w sprawie przebudowy ul. Witosa

Większość właścicieli zgadza się na oddanie należących do nich fragmentów działek. Kilkanaście osób mówi jednak stanowczo: „nie”. Miastu teren jest potrzebny, żeby przy przebudowie ul. Witosa powstały na niej dodatkowe miejsca parkingowe. Bez zgody wszystkich właścicieli inwestycja w najbliższym czasie nie powstanie.
Sprawa przebudowy ul. Witosa ciągnie się już od wielu miesięcy. Przedstawiciele ratusza zaplanowali kompleksową inwestycję wycenioną na ponad 1 mln zł. Za te pieniądze ma zostać położona nowa nawierzchnia na ulicy, mają zostać wybudowane dodatkowe miejsca parkingowe, oświetlenie i chodniki. Żeby można było przeprowadzić całą inwestycję, przedstawiciele ratusza zwrócili się do spółdzielców z prośbą o nieodpłatne przekazanie fragmentów ich działek. Na tym etapie pojawił się poważny problem, bo nie wszyscy właściciele chcą się na to zgodzić. Część osób obawia się, że parkingi będą zbyt blisko ich bloków. Nie zgadzają się oni również na wycinkę drzew i zwężenie pasów zieleni. Kolejną kością niezgody jest także kwestia nieodpłatnego przekazania miastu fragmentów działek.
W miniony czwartek w siedzibie ratusza odbyło się spotkanie mieszkańców ul. Witosa z władzami miasta, projektantem i zarządem Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku. Od razu dało się zauważyć, że właściciele mieszkań przy ul. Witosa są w sprawie podzieleni, choć większość na inwestycję się zgadza. Władze spółdzielni przesłały pisma do około 500 osób z informacją o planowanej przebudowie i z prośbą o wyrażenie zgody na oddanie miastu potrzebnych terenów.
– Otrzymaliśmy odpowiedzi od 239 właścicieli, czyli od połowy. Wśród nich stanowcze „nie” wyraziło 12 osób – mówiła w miniony czwartek Wiesława Wypchło, zastępca prezesa świdnickiej spółdzielni. – Żeby jednak inwestycja mogła zostać wykonana, muszą się na nią zgodzić wszyscy.
Kilku mieszkańców na czwartkowym spotkaniu powtarzało swoje obawy. – Przebudowa zakłada zwężenie pasów zieleni i wycinkę drzew. Spowoduje, że samochody staną pod naszymi oknami – tłumaczyli.
– My mamy zgodzić się na nieodpłatne przekazanie działek. Tymczasem przy innych inwestycjach miasto płaciło za działki zajęte pod budowę – mówiła jedna z mieszkanek.
Przedstawiciele władz miejskich nie ukrywali, że płacić za działki nie zamierzają. – Naszą intencją jest wybudowanie za potężne pieniądze drogi i miejsc parkingowych, które będą służyć przede wszystkim państwu – mówił Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika. – Rzeczywiście w przypadku ul. Kopernika skorzystaliśmy ze specustawy i wypłaciliśmy odszkodowania. Wyniosły one jednak od 25 do 180 zł. Natomiast tamta droga ma zupełnie inne znaczenie komunikacyjne niż ul. Witosa. Stanowi dojazd do dwóch szkół i spina dwie główne miejskie arterie – ul. Racławicką i Niepodległości. Natomiast państwa ulica jest ślepa i jest tylko dojazdem do bloków.
Wiele osób, które w miniony czwartek przyszło na spotkanie, otwarcie popierało przekazanie miastu potrzebnych terenów.
– Trzeba tę inwestycję wykonać. Ile będziemy jeszcze jeździć po dziurach?– mówili.
Przedstawiciele ratusza tłumaczyli również, że są gotowi na pewne odstępstwa od pierwotnego projektu, ale niewielkie.
– Możemy zmienić lokalizację miejsca na pojemniki na śmieci, bo o to część państwa wnioskowała. W innych kwestiach, które znacząco nie zmienią projektu, również jesteśmy w stanie dyskutować – mówił Andrzej Radek. – Nie zamierzamy natomiast wypłacać odszkodowań. Dla państwa jednostkowo to są małe kwoty, ale w sumie dla budżetu to ok. 200 tys. zł.
Przedstawiciele ratusza sprawę postawili wprost. – Dyskusja na temat remontu tej ulicy trwa już lata. Na zgodę czekamy do 30 września. Jeśli jej nie będzie, to albo wykonamy tylko remont drogi w jej obecnych granicach, albo inwestycję przesuniemy na później – mówił Marian Jakubiak, naczelnik Wydziału Inwestycji i Zamówień Publicznych w świdnickim ratuszu.
Przedstawiciele spółdzielni i władze miejskie będą jeszcze chciały przekonać osoby, które wyraziły swój stanowczy sprzeciw. Władze SM chcą zorganizować z nimi oddzielne spotkanie.
Do sprawy wrócimy. (kal)

Komentarze