Drogowa fuszerka na Dzierżawnej

Drogowcy nie popisali się na ul. Dzierżawnej. – Wzywaliśmy wykonawcę do poprawek trzykrotnie. Z posesji nie można normalnie wychodzić, a przy ulewach woda przelewa się na działki – wyjaśnia Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca rady dzielnicy Za Cukrownią.
Roboty budowlane na kilku odnogach Dzierżawnej rozpoczęły się na początku czerwca. Po pierwszym wykonaniu podwyższenia i wyłożeniu asfaltowego destruktu do rady dzielnicy lawinowo zaczęli wydzwaniać mieszkańcy. – Uwag było mnóstwo. Mieszkańcy wzywali mnie na Dzierżawną regularnie. Powód był ten sam – wykonawca nie zrobił naturalnego spadku na środku uliczek, przez co woda spływała mieszkańcom na ich działki. Samo wyłożenie wierzchniego destruktu również daje wiele do myślenia. Po bokach są duże nierówności, ponadto w wielu miejscach widać starą, niezdartą warstwę asfaltu – wylicza niedociągnięcia Lidia Kasprzak-Chachaj.
Na inwestycję rada dzielnicy wyłożyła aż 95 tysięcy złotych z rezerwy celowej. – Ciężko wywalczone pieniądze z rezerwy celowej są marnotrawione. Jakoś ekipa, która rok temu wykonywała prace, poradziła sobie. Dopiero po interwencji w Zarządzie Dróg i Mostów pojawiła się u nas inspektor, która zaleciła stworzenie spadku „do środka” – dodaje przewodnicząca rady dzielnicy. Jednak ma uwagi i do poprawek. – Dopiero za kolejnym razem wykopali nam rowki na środku, aby woda spływała, ale przy ogrodzeniach pozostało jak jest. Zobaczymy, jak to doraźne rozwiązanie sprawdzi się przy burzy. Nie wygląda to jednak dobrze – mówi nam jedna z mieszkanek przy remontowanym fragmencie ulicy Dzierżawnej. BCH

Komentarze