Z dziejów jeździectwa na Lubelszczyźnie cz. 2

Przy okazji tegorocznej edycji Cavaliady na łamachzamieściliśmy obszerny wykład dr. Andrzeja Przegalińskiego z Instytutu Historii UMCS, znawcy dziejów XIX wieku, który przybliżył sympatykom sportu jeździeckiego pierwsze wyścigi konne, które odbyły się w Lublinie w 1860 roku.

Dzisiaj o kolejnej prelekcji, w której dr Przegaliński opowiedział o lubelskim jeździectwie na przełomie XIX i XX stulecia, – Wraz z upadkiem Powstania Styczniowego i narastaniem popowstaniowych represji nastała na prowincji w dziedzinie promocji jeździectwa cisza. Można by nawet powiedzieć, że pewna martwota, choć przecież hodowcy podjęli na powrót przerwaną insurekcyjną wrzawą pracę, ale prowadzili ją z reguły bez rozgłosu. Trudno się temu dziwić, ziemiański świat po upadku Powstania Styczniowego zaabsorbowany był w głównej mierze kwestiami związanymi z uporządkowaniem struktury majątkowej po wprowadzeniu reformy uwłaszczeniowej – podkreślił dr Andrzej Przegaliński we wstępie podczas wykładu, zorganizowanego przez działające przy Instytucie Historii UMCS Lubelskie Centrum Dokumentacji Historii Sportu.
Ruch jeździecki jednak nie zamarł. Jesienią 1864 roku wznowiło działalność Warszawskie Towarzystwo Wyścigów Konnych, które w pierwszych dniach września zorganizowało na Polu Mokotowskim pierwsze wyścigi. Wśród hodowców i doskonałych stajni, które uczestniczyły w życiu Warszawy, były stadniny łęczyńska, a później sernicka Ludwika Grabowskiego, słynące z hodowli koni pełnej krwi i półkrwi angielskiej
Jeszce przed wybuchem Powstania Styczniowego w barwach Grabowskiego biegało kilkanaście koni, w tym pięć pełnej krwi. – Postyczniowe dekady były już dla Łęcznej i Sernik czasem wyraźnej dominacji i wyścigowych tryumfów. Z tych stajni pochodziło wiele wspaniałych reproduktorów, ogierów i klaczy – mówił dr Przegaliński. Najbardziej znane były Foskali i Grand Daniel, który w roku 1873 ustanowił polski i rosyjski rekord wygranej w ciągu jednego roku – 12 767 rubli. Wśród innych wspaniałych niezwyciężonych ogierów i klaczy pochodzących z Łęcznej, a później z Sernik, były: Świtezianka, angloarab Kejstut, Pan Grabowski, Ernani, Czamber, Sezam i wiele innych. Wszystkie te wspaniałe konie biegały na hipodromach Warszawy, Wilna, Moskwy, Carskiego Sioła, sławiąc nie tylko imię hodowcy, ale przynosząc Grabowskiemu wymierne korzyści finansowe. W latach 1883-1903 konie z jego stajni wygrały milion 300 tysięcy rubli, co daje wyobrażenie, jak dochodowym interesem był wówczas sport jeździecki. Co ciekawe, sernicki hodowca był przy tym człowiekiem nieprzystępnym, zazdrośnie strzegącym swych hodowlanych tajemnic. Nie angażował się w życie społeczne i towarzyskie, nawet w dziedzinie organizacji hodowli nie odegrał znaczącej, istotnej roli – przyznał dr Przegaliński. Wpływ Grabowskiego na wychów koni półkrwi przede wszystkim w guberni lubelskiej był jednak niepodważalny, co zresztą dostrzeżono w roku w 1901 w czasie zorganizowanej w Lublinie wystawy rolniczo-przemysłowej, gdy przyznano mu wielki, złoty medal za „tyloletni wyjątkowo dodatni wpływ w kierunku polepszenia hodowli koni półkrwi”.
Wielu hodowców nabywało materiał zarodowy w Sernikach. W taki sposób powstały znane i cenione stadniny w Snopkowie i Krasnym. Liczba stajni w guberni lubelskiej na przełomie XIX i XX wieku znacznie wzrosła. W 1887 roku było ich 15, dziesięć lat później już 21, a w 1900 roku aż 81, najwięcej w skali ówczesnego Królestwa Polskiego. Lubelscy hodowcy posiadali 132 ogiery i1885 klacz. Pod względem rasowym oddawali się hodowli koni pełnej i półkrwi, ale także koni oldenburskich, trakeńskich oraz ras zimnokrwistych, które nie uczestniczyły w wyścigach: koni perszerońskich i ardeńskich.
Wyróżniające się stadniny, w większości wyścigowe pełnej i pół krwi, oprócz Sernik utrzymywano w Starej Wsi i Michałowie ordynata Maurycego Zamoyskiego, w Kijanach Stanisława Zonenberga, w Łęcznej Henryka Blocha, nieco mniejsze w Jakubowicach Konińskich Ludwika Gawlikowskiego, Czułczycach Tadeusza Moraczewskiego, Rudniku Ludwika Malczewskiego i Bychawie Podzamczu Antoniego Budnego. Większość z tych stadnin powstała niemal równocześnie na przełomie lat 80-90 XIX wieku.
W 1900 roku w wyścigach startowały aż 72 konie reprezentujące Gubernię Lubelską, z czego 22 należące do Grabowskiego, 17 do Zamoyskiego, 15 – Zonenberga i 12 do Henryka Blocha – Ten ostatni w roku 1902 zajął pierwsze miejsce na liście wygranych w całej Rosji, mając na swoim koncie ponad 170 tys. premii rubli – podkreślał dr Przegaliński.
Ostatnie dekady XIX stulecia, a także początek XX wieku dla hodowli koni zarówno pod względem stad zarodowych, jak i koni wyścigowych były dla lubelskich hodowców niesłychanie korzystne.
Relację wideo z wykładu dr. Andrzej Przegalińskiego można obejrzeć na profilu Lubelskiego Centrum Dokumentacji Historii Sportu na Facebooku, a także na stronie internetowej LCDHS.
KB

Komentarze