Dzielnicowy – policjant-widmo

Policjanci pierwszego kontaktu. W założeniu mają być blisko mieszkańców i zapobiegać przestępstwom. Rzeczywistość daleka jest jednak od ideału.

 

Ciąży na nich nie lada obowiązek. Mają sprawić, by ludzie czuli się u siebie bezpieczne. Powinni reagować na przemoc domową, zanim dojdzie do tragedii, czy interweniować, aby młody człowiek nie zszedł na złą drogę. Problem w tym, że są to jedynie pobożne życzenia, czego dowodzi najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli. Wynika z niego, że zdecydowana większość, bo aż 83 proc. mieszkańców, nie zna osobiście swojego dzielnicowego, a ponad połowa w ogóle nie wie, kto jest ich dzielnicowym.
Po części winą za to obarcza się braki kadrowe w policji. Dzielnicowi często traktowani są jako „zapchajdziury”. A więc robią to, do czego są akurat potrzebni, a nie to, co robić powinni. Trafiają za biurka, do patroli, obsługi zdarzeń i interwencji. Doprowadzają też zatrzymanych do sądu czy prokuratury. – W rezultacie dzielnicowi, którzy zgodnie z deklaracjami kierownictwa policji mieli być gospodarzami swoich rejonów, w ogóle w nich nie przebywali – czytamy w raporcie.
To jednak nie koniec powodów ich „niewidzialności”. W myśl praktyki, na jednego dzielnicowego przypadać powinno ok. 3 tys. mieszkańców. W Chełmie liczba ta zostaje przekroczona ponad dwukrotnie. A zdarzają się i takie rejony, w których na jednego policjanta przypada aż 8 tys. chełmian.
Mimo to, Ewa Czyż, rzeczniczka chełmskiej komendy policji, przekonuje, że nasi dzielnicowi należycie wykonują swoje obowiązki. – Wiadomo, że nie pozostają w kontakcie ze wszystkimi mieszkańcami, ale z tymi, którzy tego potrzebują. Wizytują rodziny, w których są konflikty rodzinne czy sąsiedzkie i pozostają z nimi w stałym kontakcie – tłumaczy rzeczniczka. A tym, którzy nie znają swoich dzielnicowych, a potrzebują się z nimi skontaktować przypomina o tym, że mogą odnaleźć ich numer telefonu, a nawet zdjęcie, na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Należy jednak pamiętać, że wskazany numer nie zawsze jest aktywny. Dzielnicowi mają swoje grafiki, według których pracują, stąd nie zawsze udaje się z nimi skontaktować. Wtedy należy zadzwonić pod numer alarmowy 997, a dyżurny udzieli informacji o tym, kiedy dzielnicowy będzie w pracy – tłumaczy Ewa Czyż. (mg)

Komentarze