Dziwne zajęcie konta

– Ósmego kwietnia poszłam do banku, aby odebrać swoją wypłatę, ale okazało się, że mój rachunek jest zablokowany. Owszem, mam długi, ale bank zablokował moje konto bezprawnie, bo zarabiam najniższą krajową i moja pensja nie podlega zajęciu komorniczemu ani wstrzymaniu jej przez bank – tłumaczy Marta Mazur.
Problemy pani Marty zaczęły się w 2014 roku. Wtedy to zachorowała i nie mogła poradzić sobie ze spłatą zaciągniętych pożyczek.
– Fakt faktem mam długi. Przyszedł taki czas, że się zadłużyłam, ale wtedy zarabiałam lepiej i spłacałam wszystko na bieżąco. W pewnym momencie jednak zachorowałam i nie mogłam pracować tak jak wcześniej, więc zaczęły się problemy. W końcu doszło do egzekucji komorniczych, ale staram się powoli wszystko spłacić. Potrzebuję tylko czasu żeby stanąć na nogi – mówi Mazur.
Kwota wolna od egzekucji
Ostatecznie sprawą pani Marty zajęło się trzech komorników, którzy wysłali do banku pisma o zajęcie konta.
– Poprosiłam wtedy, aby ustanowiono mi jednego komornika i moją sprawę przejął pan Michał Walewski, który bardzo poszedł mi na rękę i dzięki niemu powoli zaczęłam wychodzić na prostą ze spłatą długów. Komornicy napisali pisma do banku o anulowanie zajęcia konta. Ale to wszystko odbywało się jeszcze w tamtym roku. Teraz idę do banku i okazuje się, że nie mogę odebrać własnych pieniędzy! Przez to dziesięć dni później zapłaciłam raty jednego z kredytów – oburza się Marta Mazur.
Klientka banku powołuje się na odpowiednie artykuły prawa, które mówią o kwocie wolnej od zajęcia komorniczego.
– Jest to trzykrotność średniego miesięcznego wynagrodzenia, co wynosi aktualnie 12 300 złotych. Kwota wolna obliczana jest od sumy obrotów od chwili dokonania zajęcia. Od momentu blokady konta przez komornika każdy wpływ na konto pomniejsza kwotę wolną od zajęcia i to można wypłacić do momentu przekroczenia kwoty wolnej. W moim nie doszło do przekroczenia tej kwoty wolnej od egzekucji – wyjaśnia Marta Mazur.
Przestraszyli się pisma
Niestety, nikt z lubelskiego oddziału banku nie potrafił jej wytłumaczyć, dlaczego doszło do zablokowania konta.
– Każdy zbywał mnie, mówiąc, że to nie jest w jego kompetencjach, a kiedy przyniosłam pismo z reklamacją, które zresztą pisał mi prawnik, poproszono mnie, abym tego pisma nie składała, bo będą mieli nieprzyjemności. A później od razu odblokowali mi konto – opowiada pani Marta.
Przedstawiciele banku tłumaczą, że nie mogą komentować konkretnych przypadków klientów. Mogą natomiast opisać jak postępują w podobnych przypadkach.
– Rachunek klienta jest blokowany dopiero po wykorzystaniu przez klienta kwoty wolnej od zajęcia. Może się to zdarzyć nawet po kilku miesiącach lub nawet po roku od wpływu zajęcia do banku, w zależności od tego jak szybko klient wykorzysta kwotę wolną. Jeśli klient wykorzysta już kwotę wolną, na jego rachunku pojawia się blokada z tytułu zajęcia lub zajęć, uniemożliwiająca swobodne korzystanie z rachunku. W sytuacji, gdy organ egzekucyjny zwolni określony wpływ odrębnym pismem lub zawrze takie informacje w samej treści zajęcia, możliwe jest skorzystanie ze środków wpływających na rachunek. Zwolnienie wpływu na rachunek nie oznacza jednak zdjęcia blokady z rachunku. Oznacza jedynie możliwości wypłaty zwolnionych środków na poziomie oddziału. Odblokowanie rachunku może nastąpić dopiero po wpływie do banku uchylenia zajęcia – wyjaśnia Izabela Tworzydło, ekspert ds. PR Banku BGŻ BNP Paribas S.A.
Na razie Marta Mazur czeka na odpowiedź w sprawie swojej reklamacji.
– Każdy wie, że nie można mi było zablokować tego konta, a bank zablokował i nawet nie wysłał mi żadnego pisma z informacją o tym fakcie! Spłacam długi i spałam spokojnie, a tu idę do banku i okazuje się, że nie mogę wypłacić swoich pieniędzy! Przed niczym nie uciekam i choćbym miała się nosem podpierać, to spłacę swoje długi – mówi Marta Mazur. MJ

Komentarze