Festiwal obieżyświatów

Coraz więcej osób postanawia poznawać inne kraje bezpośrednio i według własnej koncepcji. Tak też było w przypadku gości, którzy pojawili się w czerwcu, w Lubinie na Festiwalu KONTYNENTY.
Anna Jaklewicz jest z zamiłowania podróżniczką i etnografem, a z wykształcenia archeologiem. Podróżuje już od 15 lat. W Lublinie opowiadała o wizytach w Państwie Środka. – Nie chciałam zwiedzać tylko wielkich metropolii, ale przede wszystkim poznać mniejsze społeczności, ich tradycje, obyczaje, to, co ich wyróżnia – mówiła. Podczas swojej prezentacji przedstawiała różne grupy etniczne, zamieszkujące południowe Chiny.
Ilona Wiśniewska od 6 lat mieszka na Spitsbergenie. Opowiadała ona o najbardziej północnym, największym, a zarazem najmniej zaludnionym regionie tego państwa – Finnmarku. Jest to miejsce, gdzie obok Norwegów żyją Rosjanie i rdzenna ludność, czyli Saamowie. Pojedyncze domy, często opuszczone, oddalone od siebie o setki kilometrów, tak można w skrócie opisać ten rejon. – Ale najważniejsi byli spotykani ludzie i ich historie. To właśnie z ich opowieści, dowiedziałam się, jakie były relacje między Saamami a Norwegami, że kiedyś palono tam czarownice i jak świętuje się pojawienie Słońca – opowiadała p. Ilona.
Piotr Strzeżysz podzielił się z uczestnikami festiwalu swoimi historiami z przejazdu rowerem przez Ameryki. W ten sposób zwiedza świat już od ponad 20 lat, zazwyczaj sam, ale właśnie po to, żeby poznawać innych ludzi. – To daje mi większe poczucie niezależności i wolności. Ale dzięki temu nie raz udało mi się u kogoś przenocować za darmo – wspomina cyklista.

Specjalne doznania

Polscy podróżnicy zachwycali swoją bezpośredniością, swoimi doświadczeniami i sposobem przekazu emocji, ale o mocniejsze bicie serca przyprawili publiczność zagraniczni goście, którzy po raz pierwszy pojawili się w Polsce – Hugh Thomson i Paul Theroux.
Pierwszy z nich to pisarz i filmowiec, który kilkakrotnie prowadził wyprawy badawcze w Ameryce Południowej, szukając pozostałości cywilizacji Inków. W związku z tym wydał książkę „Biała skała”, która jest owocem jego 20 lat podróżowania śladami Inków po peruwiańskich Andach. Zapał, z jakim opowiada o swoich doznaniach, udzielał się wszystkim. Dołączone zdjęcia udowadniały nam, że Thomson ciągle żyje tym, co zbadał i odkrył.
Zaś Theroux jest amerykańskim powieściopisarzem, który od 1972 mieszka w Londynie. Jest autorem około 30 powieści i kilkunastu książek reportażowych, ale największy rozgłos przyniosły mu książki podróżnicze, m.in. „Wielki bazar kolejowy”, „Stary Ekspres Patagoński”, „Jechałem Żelaznym Kogutem. Pociągiem przez Chiny”.
Początkowo ten dostojny pan siedział koło mnie, jakby nigdy nic. Z uwagą słuchał wystąpienia poprzednika, tak jak większość osób na sali. Ale gdy on pojawił się na scenie, chłonęliśmy każde jego słowo. Nie opowiedział o żadnym konkretnym kraju czy podróży. Mówił o samym podróżowaniu, o odkrywaniu miejsc, które często mamy bliżej niż nam się wydaje, o nastawieniu na drugiego człowieka i poświęceniu, jakie wiąże się z tym „zawodem”.
Magdalena Gładysz

Komentarze