Główkami załatwili Pławanice

0:1 – Lipa (32), 0:2 – S. Baran (40), 1:2 – Rzeszut (85 wolny), 1:3 – Trała (88 karny). PŁAWANICE: Dmuch – Gąsiorowski, Neckar, Petruk (46 Dudko), R. Malinowski, Rzeszut, Szałaj, Hawryluk, Nestorowicz, Wiśniewski, Kamiński. Trener – Michał Filipczuk.
FRASSATI: Czajka – K. Baran, Stacharski, Trała, Madeja, Lipa, P. Przebirowski, Adamiak, Olech, Kasperek (58 Chruściel), S. Baran (70 Stefaniak). Trener – Daniel Krakiewicz.
Sędziowali: Skiba oraz Misztal i Urbankiewicz.
Pierwsza połowa niedzielnego starcia w Pławanicach przebiegała pod zdecydowane dyktando gości. Frassati zaatakowało ze sporym animuszem, ale było nieskuteczne. Adamiak trafił np. w słupek, a Jacek Olech zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. W myśl powiedzenia, co się odwlecze to nie uciecze, wynik spotkania w 32 min. otworzył Lipa. – Dostał dobrą piłkę z rzutu rożnego, bitą przez Łukasza Kasperka. Strzelił głową i zrobiło się 1:0 dla nas – opowiada Daniel Krakiewicz, trener Frassati. Goście nie zadowolili się jednobramkowym prowadzeniem i już 8 minut później podwyższyli wynik spotkania. Sebastian Baran pokonał Dmucha również strzałem głową, a celnie dośrodkowywał tym razem J. Olech. – Po zmianie stron z niezrozumiałych dla mnie przyczyn przestaliśmy atakować i pozwoliliśmy Pławanicom rozwinąć skrzydła – mówi Krakiewicz. Gospodarze poczynali sobie coraz śmielej, co chwila wywalczali auty i rzuty wolne w pobliżu pola karnego zespołu z Fajsławic. Ich upór został nagrodzony. W 85 min. Rzeszut zdobył kontaktową bramkę bijąc rzut wolny pośredni z zaledwie 5 metrów od bramki gości. Tego gola by nie było, gdyby nie zachowanie bramkarza Fajsławic, który siarczystym językiem odezwał się do jednego z kolegów z boiska, za co sędzia podyktował wspomnianego wolnego. Strata bramki obudziła gości, którzy w końcówce wywalczyli jeszcze rzut karny za zagranie piłki ręką w polu karnym przez jednego z zawodników Pławanic. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Trała i trzy punkty pojechały do Fajsławic. – Cieszymy się z tego zwycięstwa, wszystkim drużynom w Pławanicach gra się przecież ciężko – podsumowuje Krakiewicz.

Komentarze