Górki uświadamiają lublinian

– Być może ten temat dla niektórych stał się już nudny, jednak dopiero teraz o górkach czechowskich ludzie dowiedzą się na tyle by chcieć ich bronić – uważają uczestnicy spotkania w ratuszu (20 maja). Miało otworzyć oczy lublinian na walory przyrodnicze gruntów objętych planem zabudowy w 60-tys. dzielnicy miasta. Jest nadzieja…
Trwający od dwóch miesięcy spór zyskał poważny argument: otwarte spotkanie z ekspertami na temat znaczenia tego terenu dla ekosystemu Lublina. Zorganizowało je Stowarzyszenie Obrony Górek Czechowskich.
Konferencję adresowano do urzędników i rajców miejskich – stąd jej lokalizacja w sali Rady Miasta Lublin, gdzie jednorazowo może zasiąść ponad około osób. Na sali i jej kuluarach organizatorzy w sumie naliczyli kilkuset uczestników. – A powinno być nas znacznie więcej, zwłaszcza z ciał samorządowych popierających nasze wysiłki w obronie Górek – uważa Konrad Szewczyk, rzecznik Stowarzyszenia. – Nie było łatwo zaaranżować to spotkanie. Informacja o konferencji została wysłana do biura Rady Miasta i kancelarii Prezydenta Lublina 12 maja. Prosiliśmy o rozesłanie jej do przewodniczących rad i zarządów dzielnic. Telefonicznie potwierdzono nam, że będzie to załatwione. O ile wiemy, żaden z przewodniczących rad nie otrzymał takiej wiadomości z Ratusza. Ich właśnie brakowało najbardziej, gdyż problem Górek dotyczy wszystkich dzielnic a nie tylko Czechowa – argumentuje.
Z prominentnych pracowników ratusza spotkanie zaszczycił tylko wiceprezydent Lublina Artur Szymczyk – dosłownie przez chwilę. Organizatorzy liczyli na obecność i głos zaproszonych przedstawicieli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wydziału Planowania Urzędu Miasta, Wydziału Ochrony Środowiska UM, Biura Miejskiego Architekta Zieleni. Jednak nawet nie wiadomo czy znaleźli się pośród zebranych.
Głos zabrali eksperci
– Wierzymy, że ten dobitny przekaz usłyszą jednak urzędnicy miejscy – zauważył dr Andrzej Filus, prezes Stowarzyszenia prowadzący obrady, po czym prelegenci kolejno mówli o unikalnym charakterze Górek Czechowskich.
Prof. Jan Rodzik z UMCS zachwalał gleby lessowe tego terenu, prof. Tadeusz Chmielewski (Uniwersytet Przyrodniczy) dowodził, że górki tworzą jedność z systemem ekologicznym miasta, której nie wolno niszczyć. Prof. Michał Kaszewski (UMCS) omówił wpływ tego terenu na klimat miasta, a prof. Ewa Trzaskowska (KUL) roztoczyła wizję górek jako parku naturalistycznego.
Zaskoczeniem dla zebranych był głos architekta Bolesława Stelmacha, który na prośbę Stowarzyszenia zamierza opracować społeczny projekt zagospodarowania Górek Czechowskich. Zajmie się jego pracownia architektoniczna – i zyskał tym salwę braw.
Równie praktyczny punkt widzenia przedstawił dr Jan Kamiński z Rady Kultury Przestrzeni. Wykazywał m.in. jak szkodliwy ekologicznie, jak bezzasadny ekonomicznie był projekt przebudowy węzła ulic Solidarności-Ducha, który ułatwił obecną ingerencję w obszar Górek. Planowana estakada, 400 m dróg i rondo, już spowodowały znaczny wyłom w ich strukturze. – Dokąd poprowadzą odnogi tego węzła drogowego na Górkach? – pyta – bo wyglądają na drogi serwisowe pod dużą inwestycję: Czy to miejsca planowanych osiedli? Nawet dla Rady jest to owiane tajemnicą projektantów… Dlatego RKP wyraża uzasadnione obawy, że arterie te przetną tereny cenne przyrodniczo i nastąpi ich zabudowa. Oczekuje rzetelnych wyjaśnień co przyszłości tego miejsca.

Los Górek jest przesądzony

Co do tego nie ma cienia wątpliwości dr Marcin Skrzypek (również z RKP): – Chyba że lublinianie użyją wyobraźni co czeka następne pokolenia w mieście bez takich życiodajnych terenów. I zaprotestują. Dlaczego deweloper (właściciel 105 ha gruntu) ma mieć lepsze wyobrażenie co nam tu potrzeba niż sami mieszkańcy? Do tego zmierza ta konferencja – przypomina. Bo w innych aglomeracjach świata takie tereny jak górki są celowo utrzymywane w naturalnym stanie. To ma swoją wartość, jak choćby 3-krotnie większy nowojorski Central Park. Tylko u nas miasto przeznacza tak cenny teren pod zabudowę.
Zdaniem ekologa, obecny właściciel górek, gdy już raz uzbroi te grunty, zbuduje drogi, będzie chciał tu postawić jak najwięcej bloków. – Potrzeby nasze i naszych dzieci są i będą inne niż dewelopera. Jeśli ten teren stracimy na rzecz bloków, nikt już go nam nie przywróci. Ale do tego niezbędna jest wyobraźnia – dobitnie apeluje Marcin Skrzypek.

Górki są czymś niepowtarzalnym

Miasto potrzebuje tej żywej przyrody, jej dzikich mieszkańców, do których należą m.in. chomiki, lisy, sarny, rzadkie ptaki – słyszymy w sali Rady Miasta Lublin . A sami radni? Rajców miejskich pojawiło się tutaj ledwie pięcioro z 33 urzędujących i to na krótko, .
Również dla wielu lublinian teren górek jest ciągle mało znany. I to mimo, że został wpisany w miejską strategię rozwoju jako jeden z trzech obszarów zielonych dla rekreacji, a nie mieszkalnictwa – podnoszą eksperci. Każdy z nich zauważa, iż o tej prawdzie trzeba przypominać bardziej radnym miasta niż samym jego obywatelom.
A może pomogą obecne podczas konferencji Wiesława Janczak – szef Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego oraz Mirosława Gałan z lubelskiego Business Center Club? Nie zabierały jednak głosu, podobnie jak prof. Marian Harasimiuk (twórca projektu rezerwatu przyrody na Górkach Czechowskich) i inni pracownicy Wydziału Nauk o Ziemi UMCS. Dlaczego?
Organizatorów ucieszyło, gdy na mównicy zjawił się Zbigniew Dymowicz, dyrektor inwestycji TBV, lecz przeżyli też rozczarowanie. Z krótkiej wypowiedzi dewelopera wynikało: Inwestor przedstawi plany, gdy te będą już gotowe i wówczas będziemy się spotykać, dyskutować…
Organizacje ekologiczne reprezentował Krzysztof Gorczyca (Towarzystwo dla Natury i Człowieka): – Nowe bloki deweloperskie nie są tym, czego Lublin potrzebuje najbardziej, a wszystko wskazuje, że górki będą wyglądać jak większe zieleńce poprzecinane przez osiedla mieszkaniowe. Nie możemy na to pozwolić.
– Kopiąc tu fundamenty pod bloki mieszkalne, zapewne trafimy na ludzkie kości, gdyż górki były miejscem straceń wielu patriotów, jeszcze w czasach powstań oraz obu wojen światowych – mówi Karol Majewski – historyk, który uwrażliwił zebranych na tutejsze ślady martyrologii. Nie lekceważy ich pełnomocnik prezydenta do tych spraw Zdzisław Niedbała. Chętnie podejmie temat.

Teraz dowie się cały świat

– Chcemy pokazać lublinianom, zresztą wszystkim, że Górki Czechowskie nie są jedynie dużym miejskim trawnikiem, który można zastawić blokami – stwierdził w dyskusji Andrzej Wróbel, społecznik prowadzący witrynę Czechowa. Problem ten od początku gości w mediach społecznościowych dzięki szefowi rady dzielnicy – Andrzejowi Filipowiczowi (serwis MagicCam), któremu konferencja zawdzięcza internetową transmisję on-line. W debacie ostro krytykował on strategię faktów dokonanych poprzez obecne niwelowanie górek.
Marcin Skrzypek zauważa, iż dalsze takie konferencje, także petycje nie dadzą oczekiwanego skutku. Jeśli ma coś zadziałać w obronie górek czechowskich, to wciągnięcie do akcji szerszych mas społecznych i zaangażowanie do niej ludzi kultury.
Ktoś inny twierdzi, że debata w Ratuszu wyraźnie uspołeczniła ten problem. Nawet tysiące głosów w petycji o zachowanie statusu górek nie dają takiego rezonansu, jak piątkowe sympozjum. Dzięki niemu dużo szerzej niż dotąd sprawą zajęły się lokalne media.
Może jest to chwilowy impuls społeczny, a problem pozostanie? – Nie pozwolimy na to. Teraz stopniowo przekonamy społeczeństwo, że górki są mu potrzebne jak powietrze, które stąd napływa dla miasta – ripostuje Konrad Szewczyk. – W oparciu o wizję górek inż. Stelmacha szykujemy dużą kampanię informacyjna, także poza Lublinem.
Prezydent miasta obstaje jednak przy „urbanizacji Górek”, jak wyraził się tego dnia w pytaniach „Panoramy” TVP Lublin.
– Nie pozwolimy zabudować wąwozów, poczekajmy na propozycje inwestora. Może znajdziemy kompromis. Ja jestem od tego by reprezentować interes mieszkańców – twierdzi Krzysztof Żuk.
Marek Rybołowicz

Komentarze