Górki zniwelowane przejściowo…

Prace ziemne na terenie poligonu na górkach czechowskich trwają, ale wzgórza i wąwozy są bezpieczne, a zwiezione tu góry piachu i ziemi znikną – tak zapewnia spółka deweloperska TBV, właściciel terenu. Roboty na tym obszarze mają swoje uzasadnienie i są zgodne z prawem – wynika z informacje urzędu miasta i wyjaśnień dyrekcji TBV. Zasypane doliny niełatwo przywrócić do pierwotnego stanu – twierdzą obrońcy górek i na 20 maja zwołują publiczną debatę na temat ich przyszłości.
Górki to od dwóch miesięcy najczulszy punkt miasta i drażliwy temat. O zasypywaniu terenu byłego poligonu informowaliśmy przed tygodniem. Niecka strzelnicy została już niemal całkiem zniwelowana. Zaniepokojeni mieszkańcy zawiadomili instytucje odpowiedzialne za ochronę środowiska i nadzór budowlany, dopytując, czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

To nie odpady, to materiał odtworzeniowy

Również „Nowy Tydzień” spytał urząd miasta o to, co dzieje się na górkach. Przed zamknięciem poprzedniego wydania „Nowego Tygodnia” nie dostaliśmy odpowiedzi. Dotarły do nas w poniedziałek, już po ukazaniu się gazety. Jak informuje ratusz, na podstawie informacji uzyskanych od wykonawcy realizowanej na skraju górek przebudowy skrzyżowania Solidarności-Sikorskiego-Ducha, czyli firmy Skanska, na teren górek zwożone są materiały z tej inwestycji drogowej. „Gromadzone materiały są zgodnie z procedurami budowlanymi i specyfikacją techniczną ponownie wbudowywane w konstrukcje drogowo-jezdne. Na tym etapie realizacji robót nie stanowią więc odpadu, ponieważ wg wykonawcy będą wykorzystywane w dalszej części prac. Zakres prac inwestycyjnych przewiduje m.in. przebudowę odcinków dróg, budowę skrzyżowania, budowę ścieżek rowerowych i ciągów pieszych, przebudowę i budowę zatok autobusowych, niwelację i plantowanie terenu, budowę obiektu mostowego w ciągu al. Solidarności, budowę murów oporowych oraz infrastrukturę” – napisała Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. – W toku prowadzonego postępowania Wydział Ochrony Środowiska wystąpi do wykonawcy robót o udokumentowanie sposobu magazynowania i docelowego wykorzystania zgromadzonych materiałów. Dopiero ta dokumentacja pozwoli nam na rozstrzygnięcie, czy omawiane materiały będą faktycznie wykorzystywane, czy składowane w omawianym miejscu – zastrzegła.

Nie wbijemy nawet sztychu…

Z przeprowadzeniem postępowania WOŚ uwinął się bardzo szybko, bo już w ubiegły czwartek, Zbigniew Dymowicz, dyrektor inwestycji w TBV poinformował nas:
– Urzędowa kontrola potwierdziła, że piach, ziemia i fragmenty gruzu, które znajdują się na części terenu należącego do TBV, to nie odpad, tylko materiał, który zostanie ponownie wykorzystany przy przebudowie skrzyżowania Solidarności-Sikorskiego-Ducha.
– Jesteśmy w zgodzie z prawem – stwierdza w bezpośredniej rozmowie z nami Zbigniew Dymowicz, zaskoczony falą zarzutów lublinian o „samowolę” budowania na górkach. – TBV wydzierżawiła firmie Skanska teren byłej strzelnicy, w sumie około 1 ha gruntu, na potrzebę zmagazynowania materiału pochodzącego z budowy skrzyżowania i mającego być później wykorzystany przy realizacji tej inwestycji. Skanska w umowie z nami gwarantuje, że po zakończeniu robót teren ten wróci do stanu przed ich rozpoczęciem. Nawet ziemia humusowa została tu zdjęta, co udokumentowano, by nie degradować naturalnego podłoża.
Dyrektor Dymowicz uważa, że obecna niwelacja terenu nie wyrządzi żadnych szkód, a miejsce to, jako dawna strzelnica, jego zdaniem nie podlega ochronie przyrody gdyż zostało ukształtowane niegdyś przez wojsko, nie przez naturę.
Sugestie, że prowadzimy tam jakieś roboty budowlane, że cierpią na tym pagórki i wąwozy, są nieprawdziwe. Dopiero od 2 miesięcy jesteśmy właścicielem gruntu. Jak można posądzać nas o tak niemożliwe działania, bez projektu, uzgodnień, pozwolenia na budowę? – pyta i zapewnia, że TBV w ciągu najbliższego roku nie wbije tam ani sztychu! Firma czeka na zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni, mającą umożliwić zagospodarowanie do 40 proc. górek, w tym pod budowę mieszkaniową. – O taką zmianę aktualnie obowiązującego tu planu zagospodarowania wystąpił już poprzedni właściciel tego terenu, Echo Investment. TBV ten wniosek podtrzymuje – dodaje Dymowicz.

„Central park” a nie „manhattan”?

Dyrektor z TBV dementuje też domysły, jakoby realizowane przez Gminę Lublin połączenia drogowe obok ich działek na Czechowie dotyczyły przyszłych miejsc budów tego dewelopera. Twierdzi, że nie ma takich gruntów w jego posiadaniu, gdzie miasto byłoby służebne w budowaniu dróg na rzecz spółki TBV. Najpierw należałoby zapoznać się z planami, (są dostępne w ZDiM) by nie posądzać nas o złą wolę – twierdzi Dymowicz.
– Do wakacji przedstawimy publicznie właśnie przygotowywaną naszą koncepcję zagospodarowania górek. Zostanie uwzględniony w niej piękny park oraz duży obszar wypoczynku i rekreacji. Warto będzie to wszystko obejrzeć sobie na prezentacjach i symulacjach zagospodarowania.
Dyrektor kusi wizją, że będzie tu wspaniały obszar zieleni dla całego miasta, że będzie można spacerować bezpiecznymi alejkami po oświetlonym terenie, jeździć rowerem, odwiedzić park linowy itp., a budowa bloków poszłaby po obrzeżach górek, oszczędzając urokliwe wąwozy Czechowa. Wizja TBV przewiduje tu budynki najwyżej ok. 10-piętrowe i to jedynie od strony ulic: Ducha, Poligonowej i Melomanów.
– Póki co zamierzamy wyjść z taką wizją górek w prezentacji dla obywateli miasta. Pracujemy nad tym., choć to zawsze jest ryzyko. Nie wiemy, jak potoczą się jeszcze plany tej części Czechowa – dodaje Dymowicz.

Nie damy górek – mówią obrońcy

Nie przekonują ich wizje TBV. Chcą pozostawienia terenu takim, jaki jest, bo to jedyna taka oaza przyrody i „płuca miasta”, korytarz powietrzny dla Lublina. Społecznicy nie wierzą, że zasypywane teraz wąwozy odzyskają dawny kształt. – Bo teren ciągle jest niwelowany i zasypywany ziemią zmieszaną z odpadami. Wśród nich nie brakuje przemysłowych, jak np: części urządzeń ceramicznych, potłuczone rury PVC, stare kable – wskazują Napoleon Markoff i Andrzej Wróbel ze Stowarzyszenia Obrońców Górek Czechowskich. – Nieodwracalnie zniszczono tu drzewa i krzewy, wiele małych zwierząt straciło życie lub swoje leże, wypłoszono ptaki. Tego nie da się już przywrócić.
– Osobliwy to magazyn. Wygląda, jakby ktoś „karczował” teren pod zabudowę, utwardzając grunt. I dotąd brakowało wyjaśnień ratusza oraz TBV na ten temat – oburza się Konrad Szewczyk, rzecznik stowarzyszenia. – Dla nas intencje TBV i relacje dewelopera z miastem pozostają niejasne. Gdybyśmy nie pilnowali tych spraw, mogłyby one tutaj pójść w jeszcze gorszą stronę – dodaje.
Skoro w obowiązującym dziś planie jedynie 30 proc. terenu przeznaczono pod zabudowę, to jest sygnał, że kiedyś myślano rozsądniej, bo oprócz mieszkań, miałyby być usługi, boiska, obiekty rekreacji itp. Naszym zdaniem należy te proporcje utrzymać. O to zamierzamy walczyć – mówią mieszkańcy.
Obrońcy górek czechowskich nie składają broni. Organizują publiczną debatę na temat tego terenu w ratuszu, 20 maja w godz. 9.30-18.
Marek Rybołowicz

 

Naukowe spojrzenie na górki

Konferencja i spotkanie dyskusyjne na temat ochrony przyrody w mieście, w kontekście górek czechowskich, odbędzie się w piątek, 20 maja, w godz. 9:30-18 w sali obrad Rady Miasta lubelskiego ratusza.
Konferencję wraz z panelem dyskusyjnym organizuje Stowarzyszenie Obrony Górek Czechowskich w Lublinie. Wspiera je radny Piotr Gawryszczak. – Pragniemy zwrócić uwagę na wartość naturalnego krajobrazu i walorów przyrodniczych Lublina oraz szczególnej w tym roli obszaru Górek Czechowskich, którym grozi poważna zmiana zagospodarowania – informuje dr Andrzej Filus ze Stowarzyszenia.
Swój udział w różnej formie zapowiedzieli m.in.: prof. Ewa Trzaskowska (KUL), prof. Danuta Urban (UP), prof. Tadeusz Chmielewski (UP), prof. Marian Harasimiuk (UMCS), prof. Michał Kaszewski (UMCS), prof. Jan Rodzik (UMCS), dr Dagmara Kociuba (UMCS), dr Hanna Wójciak (UP), dr Waldemar Biadun (WSSP), dr Jan Kamiński i Marcin Skrzypek (Rada Kultury Przestrzeni).
Kontakt: e– mail: tel.: 727 932 376, mail: stowarzyszenie@gorkiczechowskie.cba.plMR

Komentarze