Granica w końcu wygrała

GRANICA DOROHUSK – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 4:2 (0:0)
1:0 – Miksza (52), 2:0 – Miksza (58 karny), 2:1 – Ciemięga (60), 2:2 – Wróblewski (67), 3:2 – Szymczuk (82), 4:2 – Ciemięga (89).
GRANICA: Jabłoński – Lutruk, Kozak, P. Ruszkiewicz, Niemiec, Giedz (52 Łabędzki), Swatek (77 Słomka), Biniuk (90 Koguciuk), Furmanik (59 Okoń), Szymczuk, Miksza. Trener – Arkadiusz Słomka.
SPÓŁDZIELCA: Pawlak (46 Kiedrzynek) – Osoba, Jędruszak, D. Orłowski, M. Szczecki (8 Wawruszak), Ciemięga, Okoń (60 Łaska), Wróblewski, Lechowski, Roczon (56 P. Szczecki), M. Stefańczuk. Trener – Mateusz Szczecki.
Czerwona kartka: Wawruszak (S) w 75 min. za dwie żółte. Sędziowali: Siatka oraz Lackowski i I. Kowalski.
Po czterech porażkach z rzędu będąca w przebudowie Granica w końcu zdobyła trzy punkty. W Dorohusku pewnie i zasłużenie pokonała walczącą o utrzymanie drużynę z Siedliszcza. – To nie było jakieś wielkie spotkanie w naszym wykonaniu, pogoda dopisała, było gorąco i trochę piknikowo, ale najważniejsze, że zwyciężyliśmy – mówi Arkadiusz Słomka, trener Granicy. Gospodarze od początku śmiało zaatakowali, ale byli nieskuteczni. Szymczuk np. po akcji sam na sam z bramkarzem trafił w poprzeczkę, Miksza z 3 metrów przestrzelił, a Biniuk chybił w dogodnej pozycji. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie. Aktywny Miksza najpierw celnym strzałem obok słupka zakończył składną akcję gospodarzy, a kilka minut później wykorzystał jedenastkę i było 2:0. – Uwierzyliśmy, że możemy wygrać, ale popełniliśmy dwa błędy, nadzialiśmy się na dwie kontry i Spółdzielca doprowadził do wyrównania. Potem na szczęście znów się otrząsnęliśmy i do końca to my dominowaliśmy – mówi Słomka. W efekcie w końcówce Szymczuk dwa razy pokonał 58-letniego Krzysztofa Kiedrzynka i punkty zostały w Dorohusku. – Cieszę się, może drużyna wierzy w siebie. Na pewno przed nami jednak sporo pracy – podsumowuje Słomka. Sytuacja Spółdzielcy jest z kolei nieciekawa. Zespół z Siedliszcza nie tylko znów stracił punkty, ale i dwóch zawodników. Już w pierwszej połowie z boiska musieli zejść kontuzjowani, grający trener Mateusz Szczecki i bramkarz Przemysław Pawlak. (kg)

Komentarze