III liga ucieka…

1:0 – Figiel (19), 1:1 – Sobol (36), 2:1 – Pritulak (41 karny), 2:2 – Dziedzic (70), 2:3 – Kycko (86).
ChKS: Kijańczuk – Kwiatkowski, Jankowski, Krzyżak, Wójcik (82 Fornal), Poczwardowski (69 Sękowski), Kobiałka (82 Kowalski), Uliczny, Pritulak, Tomalski, Figiel.
To był mecz o tzw. sześć punktów. Przed pierwszym gwizdkiem Chełmianka traciła do Jarosławia właśnie sześć oczek. W przypadku wygranej zbliżyłaby się do rywala na trzy punkty, zaś jeśli wygrałby Jarosław, odskoczyłby aż na dziewięć.
Pierwsze minuty spotkania były dla gospodarzy dość obiecujące. W 3 min. po zagraniu Kwiatkowskiego w pole karne, piłkę przejął Tomalski, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował obrońca gości. W 8 min. zawodnikami JKS przed szesnastym metrem „zamieszał” Figiel i gdy składał się do strzału, jeden z defensorów zdążył jeszcze wyłuskać mu futbolówkę. Z każdą minutą goście z Jarosławia grali coraz odważniej. W 19 min. mogli prowadzić 1:0. Raba przerzucił piłkę nad Kijańczukiem, jednak zbyt lekko i wracający Kwiatkowski zdołał ją wybić jeszcze przed linią bramkową. Akcja szybko przeniosła się pod drugą bramkę. Uliczny podał na skrzydło do Tomalskiego, ten dograł piłkę wzdłuż bramki, a wbiegający Figiel wślizgiem wepchnął ją do siatki. Wydawało się, że Chełmianka pójdzie za ciosem, tym bardziej, że w 25 min. ładnym strzałem z narożnika pola karnego popisał się Pritulak. Bramkarz JKS końcami palców wybił futbolówkę na rzut rożny. W 36 min. gospodarze stracili piłkę w środku boiska. Dostał ją Dziedzic i mocnym strzałem zmusił Kijańczuka do interwencji. Bramkarz Chełmianki wybił piłkę na rzut rożny, który przyniósł gościom wyrównującego gola. Po dośrodkowaniu z rogu, obrońcy i Kijańczuk stali w polu bramkowym jak zamurowani, co wykorzystał Sobol, który ze stoickim spokojem strzałem z 8 m umieścił piłkę w siatce. Remis utrzymał się tylko przez 5 minut, bo po akcji Pritulaka i faulu Gliniaka w polu karnym, sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola zamienił sam poszkodowany i Chełmianka wyszła na prowadzenie.
O drugiej połowie kibice gospodarzy chcieliby jednak z całą pewnością jak najszybciej zapomnieć. Podopieczni Artura Bożyka przestali grać w piłkę. JKS uzyskał przewagę, spychając miejscowych pod ich pole karne. Gol dla gości wisiał w powietrzu i w końcu w 70 min. zawodnicy z Jarosławia wykorzystali błąd w ustawieniu linii defensywnej Chełmianki oraz brak zdecydowanej postawy obrońców. Strzałem w długi róg, po którym Kijańczuk musiał wyjmować piłkę z siatki, popisał się Dziedzic. Wydawało się, że miejscowi ruszą do przodu, by mimo wszystko zdobyć trzeciego gola. Tymczasem to Jarosław zaatakował z jeszcze większym animuszem. W 75 min. piłkę do siatki wbił Siarnik, ale sędzia odgwizdał spalonego. Dopiero wtedy gospodarze, widząc że JKS nie żartuje, zbliżyli się do pola karnego rywala. Po rzucie różnym okazję do strzelenia bramki zaprzepaścił Sękowski, posyłając piłkę obok bramki. Chwilę potem bramkarza JKS mógł zaskoczyć Figiel, ale nie trafił czysto w futbolówkę i ta znalazła się poza boiskiem. W 86 min. JKS egzekwował rzut wolny. Odbitą od muru piłkę raz jeszcze przejęli goście, a konkretnie niepilnowany były gracz chełmskiej drużyny Rafał Kycko, którym strzałem w krótki róg dał swojej drużynie trzy punkty.
Chełmianka rozegrała słaby mecz, w niczym nie przypominała zespołu, który walczył przez 90 minut w Świdniku. Porażka z JKS sprawiła, że szanse podopiecznych Artura Bożyka na pozostanie w III lidze zmalały do minimum. Do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze osiem kolejek. By zapewnić sobie ligowy byt, Chełmianka musiałaby wygrać wszystkie osiem spotkań. Ale czy jest to możliwe? W sobotę 30 kwietnia o 16.00 zagra w Radzyniu Podlaskim z Orlętami. (red)

Komentarze