środa, 20 czerwca 2012 18:22

Wirusowa rzeź karpi?

Napisane przez  (kg)
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Ponad 500 martwych karpi wyłowili wędkarze ze zbiornika w Siennicy Różanej. - Nie mamy pojęcia, co je zabiło. Sprawa jest dziwna, bo innym rybom nic nie jest - komentuje Ryszard Kostrzewski, szef sekcji wędkarskiej „Szarak”. - Do końca czerwca ryb tu łowić nie można.

 

O dramacie, jaki rozgrywa się na dzierżawionym przez Polski Związek Łowiecki zbiorniku w Siennicy Różanej, powiadomił nas jeden z wędkarzy z terenu gminy. - Nagle na brzeg zalewu zaczęły wypływać martwe karpie, widok był straszny - opowiada.

Karpie zaczęły padać pod koniec maja. Zarząd dzierżawiącego zbiornik koła łowieckiego „Szarak” od razu wprowadził zakaz wędkowania. - Nie można tu łowić ryb od 1 czerwca i pewnie sytuacja taka będzie miała miejsce aż do lipca - potwierdza Ryszard Kostrzewski, szef sekcji wędkarskiej przy kole łowieckim „Szarak”. - Do dziś wyłowiliśmy z zalewu ponad 500 martwych karpi. Nie mamy pojęcia, co je zabija, to musi być jakaś choroba. Wykluczamy zatrucie wody, bo inne ryby nie zdychają - komentuje.

Martwych karpi będzie z pewnością więcej, bo w czwartek woda wciąż wyrzucała je na brzeg. Wokół zbiornika znaleźliśmy kilka ryb, nie miały oczu. - Są też szkielety, widać ptaki mają co zjadać - mówi wędkarz z Siennicy Różanej. - Zastanawiam się, czy w kole rozważana jest dla nas jakaś rekompensata. W końcu płacimy 300 zł rocznie za możliwość łowienia na zbiorniku, a przez kilka tygodni nie możemy tego robić - zauważa.

Kostrzewski przekonuje, że nie ma takiej możliwości. - Bez przesady, w końcu to my w ryby i zbiornik inwestujemy, przecież nie wybiliśmy tych karpi, żeby komuś zrobić na złość. Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z takim pomorem ryb - mówi pan Ryszard.

Wędkarze z Szaraka wsypali do zalewu wapno, które ma pokonać tajemniczą chorobę karpi. - Czekamy na rezultaty tej operacji. Wszystkim nam jest przykro, że coś takiego się stało. Padło tyle ryb... - podsumowuje Kostrzewski.

Pozostaje mieć nadzieję, że za śmierć karpi nie odpowiada wirus KVH. Jest on niezwykle groźny i bardzo łatwo się rozprzestrzenia. W karpiowych stawach w Sosnowicy w ubiegłym roku wywołał straty oszacowane na 4 mln zł. Na szczęście wirus KVH nie jest groźny dla ludzi.         

Zostaw Komentarz

Redakcja Nowego Tygodnia nie odpowiada za treść komentarzy napisanych przez użytkowników.