Jest sukces w mistrzostwach

(26 czerwca) W Koszalinie odbyła się II runda Międzynarodowych Mistrzostw Polski i Pucharu Polski Supermoto. Ogromny sukces na zawodach odniósł Tomasz „Rychu” Rysio z Okuninki, który wykręcając pierwszy i piąty czas zawodów wygrał tę rundę. Gratulujemy!

Zawodnik z Okuninki, jak zwykle po zawodach, dzieli się z nami swoimi przeżyciami i osiągnięciami podczas swoich startów: – Na zawody standardowo udałem się w czwartek po pracy – mówi „Rychu”. – Niestety, musiałem jechać sam, a 730 kilometrów do pokonania na raz to spore wyzwanie, mając w perspektywie dwa dni ścigania. Na tor dotarłem o drugiej w nocy. Rano wszystko rozstawiłem, sprawdziłem motocykl i zaliczyłem kilka wjazdów treningowych w dużym upale. To był bardzo ciężki dzień, ale wykręcone czasy były obiecujące (tym bardziej, że założoną miałem starą, zniszczoną oponę). W sobotę postanowiłem nie trenować wcale i ze znajomymi z toru udałem się nad morze, aby wypocząć i naładować akumulatory przed niedzielnymi zawodami. Po powrocie na tor zaczęło mocno padać, co mnie bardzo cieszyło. Miałem tylko nadzieję, że całą niedzielę będzie mokro. Po nocnych ulewach organizatorzy wyłączyli sekcję terenową z zawodów – z jednej strony byłem zadowolony, bo na tor przyjechałem sam, a rok temu teren sponiewierał kilku zawodników dość solidnie, a z drugiej przecież na asfalcie nie jestem szybkim zawodnikiem, zawsze nadrabiałem w terenie, no ale przecież padało, więc się zbytnio nie martwiłem.

Pierwszy trening kwalifikacyjny był po kompletnie suchym torze, wykręciłem czwarty czas i generalnie byłem zadowolony. Tuż przed wjazdem na drugi trening kwalifikacyjny zaczęło dość mocno padać, postanowiłem nie wjeżdżać, bo i tak nikt nie poprawi czasów. Po chwili namysłu zdecydowałem jednak założyć koła deszczowe i wjechać na ostatnie 5 minut treningu, aby sprawdzić czy faktycznie jestem szybki w deszczu. Tym razem też nieźle mi poszło, bo wygrałem drugie kwalifikacje. Pierwszy wyścig to była ostra nerwówka. Startowałem z drugiej linii z czwartego miejsca, do pierwszego zakrętu dojechałem jako drugi i tak jechałem przez około połowę wyścigu. Naciskałem mocno rywala, a ten popełnił błąd i zaliczył dość solidny upadek – w tym momencie wysunąłem się na prowadzenie i nie oddałem go do końca. Do drugiego wyścigu organizatorzy postanowili włączyć sekcję terenową, choć było sporo wątpliwości, czy jest to bezpieczne, ale okazało się, że teren jest przyczepny i szybki. Start znów miałem dobry, do pierwszego zakrętu dojechałem jako drugi. Niestety, podczas trwania wyścigu zaczął słabnąć przedni hamulec, a klamka wpadała coraz głębiej, przez co musiałem wciskać go coraz mocniej. Nie hamowałem jak zawsze dwoma palcami tylko całą dłonią i nie miałem płynnego przejścia z hamulca na gaz, męczyłem strasznie prawe przedramię, hamowałem dużo wcześniej i słabiej, przestrzeliłem kilka razy zakręty i dałem sobie wejść „pod pachę” kilku zawodnikom. Ostatecznie drugi wyścig ukończyłem na piątym miejscu, tracąc dwie pozycje na ostatnich dwóch okrążeniach. Bardzo się cieszę, że ten wynik dał mi zwycięstwo w tej rundzie. Koszalin odczarowany – rok temu nie byłem nawet w pierwszej dziesiątce, a teraz obsada była mocno międzynarodowa. Przyjechali zawodnicy z Litwy, Łotwy, Szwecji i Niemiec. Z nadzieją wypatruję rundy, która odbędzie się za trzy tygodnie w Poznaniu. Będzie to ogromna impreza, bo jedziemy razem z Mistrzostwami Świata i Europy. W klasyfikacji generalnej przesunąłem się z trzeciej pozycji na drugą, wyprzedzając zawodnika z Niemiec. Do końca sezonu jednak jeszcze daleko, ale będę dawał z siebie maksimum możliwości. Chciałbym podziękować moim sponsorom: panom Andrzejowi Kaliszukowi – Eko Różanka, Tadeuszowi Łągwie – WZURiB, Dariuszowi Bójko – Kasmen. Bez nich ten wynik byłby niemożliwy! (opr. b)

Komentarze