Kadra czy armia?

Pracę młodym starosta Piotr Deniszczuk obiecywał przed wyborami i tuż po przejęciu władzy przez PSL w powiecie. I trzeba przyznać, że z tej obietnicy wywiązuje się wyjątkowo skrupulatnie. Co chwilę „życzliwi” donoszą o kolejnym urzędniku, pomocniku gospodarczym i stażyście zatrudnionym w starostwie. Przed tygodniem o nową pomocnicę gospodarczą wzbogacił się wydział promocji i rozwoju. O wielu nowo zatrudnionych osobach urzędnicy dowiadują się po fakcie, bo o ile urzędnik musi być wybrany w konkursie ogłoszonym na stronie internetowej, to pracownicy pomocniczy i obsługi oraz stażyści zatrudniani są bez żadnego formalnego postępowania. Dzięki temu przy 80 urzędnikach pracujących w starostwie zatrudnionych jest dodatkowo 55 „pomocników” (w tym 11 pracowników interwencyjnych na umowach z urzędem pracy). Takiej rzeszy stanowisk pomocniczych nie było do tej pory w urzędzie.
– Na miejsce doświadczonych urzędników, którzy np. odchodzą na emeryturę albo zmieniają pracę, nie mogę zatrudnić pracowników z marszu bez sprawdzenia ich umiejętności – mówi P. Deniszczuk. – Zatrudniamy młodych ludzi, których możemy sprawdzić, którzy mają okazję się wykazać. I mam nadzieję, że z tego grona uda nam się wyłowić wartościowych pracowników, którzy zostaną urzędnikami.
Starosta tłumaczy, że dla młodych ludzi, którzy nawet nie zagrzeją miejsca w powiecie, to okazja do zdobycia doświadczenia, które mogą wpisać do swojego CV. – Dla nich to także możliwość, by spróbować swoich sił na miejscu, a nie od razu wyjeżdżać, jak większość młodych, za granicę – mówi.
Polityka kadrowa starosty to dla jednych powód do złośliwości i wytykania, że szanse na pracę mają, owszem, młodzi, ale związani z PSL lub rodzinami członków partii. Inni żartują, że starosta przejął zadania urzędu pracy. Podczas ostatniej sesji rady powiatu radny Andrzej Łolik pytał żartobliwie obecną na sali Jolantę Krop, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, o ile zmniejszyło się bezrobocie w powiecie dzięki działaniom starosty. (bf)

Komentarze