Kardioproblem nam nie straszny

Na szpitale padł strach. Ministerstwo zdrowia zapowiada cięcia w kardiologii. Lekarze i pacjenci już protestują. A w chełmskim szpitalu na razie spokój. – Cięcia mają obejmować świadczenia realizowane w pracowniach hemodynamicznych, a my takich nie realizujemy – mówi Jacek Buczek, dyrektor szpitala.

Co prawda w chełmskim szpitalu od 2011 roku funkcjonuje pracownia hemodynamiki, ale prowadzi ją prywatna firma. Dzięki pracowni pacjenci z zawałem serca na koronarografię nie muszą być transportowani do Zamościa. O tym, że procedury realizowane na hemodynamice są bardzo korzystnie opłacane, wiedzieli wszyscy dyrektorzy chełmskiego szpitala. Ostatni dwaj – Sławomir Sawulski i Robert Lis – szukali sposobu, by wykurzyć prywatna firmę i przejąć usługę. Nie udało się. Nowemu dyrektorowi, Jackowi Buczkowi, pod koniec minionego roku udało się otworzyć nowoczesną pracownię kardiochirurgii, na której operują kardiolodzy z Zamościa.

Teraz, gdy usługi kardiologiczne stoją na bardzo wysokim poziomie, ministerstwo zdrowia zapowiada redukcję wycen procedur kardiologicznych. Mówi się o obcięciu finansowania aż o 40 proc., przeciwko czemu już protestują lekarze i pacjenci zrzeszeni w stowarzyszeniu KardioAlert. Zdaniem prof. Andrzeja Wysokińskiego, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie kardiologii, obcięcie stawek skrzywdzi nie tylko pacjentów, dla których wydłużą się kolejki, ale i szpitale, których budżety stracą poważne źródło przychodu.
– Na razie przyglądam się tym informacjom ze spokojem – mówi Jacek Buczek, dyrektor chełmskiego szpitala. – Cięcia mają obejmować procedury realizowane w pracowniach hemodynamicznych, a my takich nie przeprowadzamy.
Zdaniem Buczka procedury, nawet po cięciach, i tak powinny być opłacalne. I chociaż protestujący wieszczą, że cięcia mogą doprowadzić do likwidacji niektórych ośrodków to chełmscy pacjenci nie muszą się niczego obawiać. Chociaż szpital teraz nie świadczy usług hemodynamiki, to nowa pracownia kardiochirurgii może być do tego typu zabiegów wykorzystywana. Wystarczy kontrakt z NFZ, o który nie będzie trudno, jeśli ktoś zwolni miejsce. (bf)

Komentarze