Kierowca MPK rozbił autobus. Ofiary wciąż zmagają się z bólem

Kierowca MPK, który w styczniu tego roku na ul. Kosmowskiej w Lublinie rozbił autobus na drzewie, stanął w czwartek przed sądem. Prokuratura zarzuca szoferowi niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.
Wcześniej śledczy skierowali do sądu wniosek, w którym zwracali się o wydanie wyroku bez przeprowadzenia rozprawy. Uzgodnili bowiem karę z oskarżonym, ale ten nieoczekiwanie zmienił zdanie. Uważa, że odpowiedzialność ponosi zarządca drogi, który jej nie odśnieżył. 46-letni Mariusz S. pracował jako kierowca od dwóch miesięcy. Teraz dalej pracuje w MPK, tylko w warsztacie. W sądzie zeznawali pasażerowie feralnego kursu linii nr 29. Po wypadku do szpitala zabrano 7 osób, ale troje z nich doznało poważniejszych obrażeń.

Jedną z pasażerek, 26-latkę, czeka jeszcze wiele skomplikowanych operacji kolana. Już wie, że nigdy nie odzyska pełnej sprawności. Kobieta pamiętała, że kierowca jechał szybko i niebezpiecznie. Chciała nawet wysiąść na wcześniejszym przystanku.
– Wcześniej gwałtownie hamował, aby nie uderzyć w samochód – zeznawała. Inny pasażer, 27-latek, uderzył twarzą i stracił dwa zęby. Skutki wypadku do dziś odczuwa także 62-letnia kobieta. LL

Komentarze