Komunikacyjne zacieśnianie więzi

Mieszkańcy Świdnika, zwłaszcza starsi, od dawna już narzekali na problemy z dojazdem do cmentarza komunalnego. Nekropolia została usytuowana na obrzeżach miasta, w dodatku poza głównymi trasami, obsługiwanymi przez prywatne busy i komunikację miejską. Co prawda kilku przewoźników podejmowało już próby uruchomienia połączeń obejmujących również przystanki przy cmentarzu, ale szybko rezygnowali z takiej trasy. W tej chwili w tym kierunku nie jeździ żadna komunikacja publiczna. Na sprawę wielokrotnie już zwracali uwagę radni miejscy W miniony czwartek problem przypominał Roman Kozak, którego o interwencję prosili mieszkańcy.
– Panie, które się do mnie zgłosiły, przypominały, że burmistrz zobowiązał się do pomocy w sprawie komunikacji w kierunku cmentarza – mówił radny Roman Kozak. – Czy w takim razie ze strony urzędu można podjąć jakieś działania, żeby przywrócić stan, który był, czyli uruchomić kursy w tamtym kierunku?
Okazuje się, że przedstawiciele urzędu mają już scenariusz rozwiązania problemu, zwłaszcza, że kursami nie są zainteresowani prywatni przedsiębiorcy.
– Ostatni przewoźnik, z którym rozmawialiśmy na ten temat, wycofał się – mówił Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika. – Dlatego prowadzimy rozmowy z Zarządem Transportu Miejskiego o wprowadzeniu komunikacji obsługującej również cmentarz.
Co ciekawe, nie oznacza to wcale zmian w trasach dwóch dziennych linii komunikacji miejskiej, kursujących na trasie Lublin – Świdnik. W planach jest uruchomienie trzeciej.
– Mamy na myśli nową linię – przyznaje Andrzej Radek. – Nie wiemy jeszcze, jaki ostatecznie miałaby przebieg, ale w każdym z wariantów jest dojazd do cmentarza.
Przedstawiciele miasta mają dwie propozycje. Jedna zakłada kursowanie nowego połączenia do Lublina przez Kalinówkę, ale takie rozwiązanie wymagałoby również porozumienia z wójtem gminy Głusk. – W tej sprawie zostało już wysłane pismo do wójta Głuska Jacka Anasiewicza – mówi Andrzej Radek.
Drugi wariant obejmuje poprowadzenie linii w kierunku Lublina drogami serwisowymi przy „ekspresówce”. Niezależnie od wariantu autobusy nie wjeżdżałyby do centrum Lublina, ale dowoziły pasażerów do jednego z przystanków na Felinie. Konkrety mają być znane jeszcze w tym miesiącu.
– W kwietniu chcemy się spotkać w tej sprawie z dyrektorem Zarządu Transportu Miejskiego – dodaje zastępca burmistrza miasta.
Przedstawiciele ratusza nie ukrywają również, że kolejne połączenie z Lublinem pociągnie za sobą koszty. Na razie nie wiadomo jeszcze, jakie, bo władze urzędu czekają na kalkulacje cenowe związane z uruchomieniem nowej linii. W tej chwili miasto dopłaca do dwóch połączeń komunikacji dziennej i jednego połączenia komunikacji nocnej 780 tys. zł rocznie. (kal)

Komentarze