Kozioł w herbie miasta

Wykład „Symbole Lublina” zaprezentował dr Piotr Dymmel, historyk, archiwista, dyrektor Archiwum Państwowego w Lublinie. – Dzisiejszy wykładowca jest wysokiej klasy specjalistą z nauk pomocniczych historii – tak prof. Ryszard Szczygieł z UMCS, jeden z pomysłodawców cyklu wykładów „700 lat miasta Lublina – spotkania z historią”, przedstawiał słuchaczom zgromadzonym w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. H. Łopacińskiego dr. P. Dymmla. – Zajmował się w swoim czasie trochę dyplomatyką, a także naukami, które są z nią związane, czyli sfragistyką i heraldyką. Jest uznanym specjalistą, nie tylko w Polsce, od dyscypliny pomocniczej, która jest stosunkowo młoda, bo ma jakieś ok. 40 lat w skali świata. Na polski grunt przeszczepił ją mistrz dzisiejszego naszego wykładowcy, prof. Józef Szymański, a mianowicie chodzi o kodykologię. Na tym polu w swoim czasie odnosił największe sukcesy – dodał prof. Szczygieł. Dr Dymmel pracę doktorską dot. pisarstwa Jana Długosza obronił w 1987 r. Od 2001 roku kieruje Archiwum Państwowym w Lublinie.

Cykl wykładów „700 lat miasta Lublina – spotkania z historią”, organizowanych przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną im. Hieronima Łopacińskiego, dobiegł końca. Podczas ostatniej prelekcji o symbolach Lublina opowiadał dr Piotr Dymmel, historyk, archiwista, dyrektor Archiwum Państwowego w Lublinie.

– Gdy mówimy o symbolach, to mamy na uwadze różne przedmioty, które tę funkcję symbolu mogą pełnić, ale trzeba tutaj zwrócić przede wszystkim uwagę na herb, który jest symbolem zasadniczym. Parafrazując Pismo Święte, można by powiedzieć, że: „Na początku tych symboli był herb, a herb był symbolem”, bo tak można to ująć, gdy chodzi o rolę herbu– rozpoczął wykład dr Piotr Dymmel.
Historyk podkreślił, że gdy mówimy o symbolach, zwłaszcza o herbie, to trzeba powiedzieć, że herb jest częścią długiej historii Lublina – od powstania miasta lokacyjnego, aż do dnia dzisiejszego.
– Nie jest tylko reliktem historii, ale jest wciąż żywym przedmiotem naszego życia, aczkolwiek mocno usytuowanym w historii. Herb nie został odesłany na półki magazynów muzealnych. On ciągle nam towarzyszy. Jest ciągle obecny w życiu współczesnego miasta, w życiu mieszkańców. Jest, można nieco górnolotnie powiedzieć, łącznikiem między przeszłością a współczesnością – mówił dr Dymmel.
Herby w średniowiecznej Europie pojawiły się w XII wieku i stały się istotnym systemem oznaczania i opisywania rzeczywistego świata. Upowszechnienie herbów nastąpiło w wieku XIII. Ten zwyczaj bardzo szybko przyszedł do Polski.
– Bardzo chciałbym, by początki herbu Lublina były tożsame z 1317 rokiem, gdy na prawie magdeburskim lokowany był Lublin lub były bliskie tej dacie. Uważam, że herb jest nieco późniejszy, o kilkadziesiąt lat – przyznał podczas wykładu dr P. Dymmel. – Gdy mówimy o herbie, to musimy powiedzieć o pieczęciach, które były przez miasto używane. Były takim naturalnym nośnikiem znaku graficznego, który przyjmował formę herbu. W Lublinie pojawiły się w wieku XIV. Być może były to na początku pieczęcie wójtowskie. Nie do końca wiemy, czy były znakami osobistymi wójtów, czy też były to pieczęcie miejskie.
Fakt posługiwania się pieczęcią przez wójta Wawrzyńca odnotowujemy w Lublinie już w 1360 roku. Pod koniec XIV wieku znajdujemy pierwsza zapiskę o posługiwaniu się w mieście pieczęcią przez rajców i ławników (1396 roku). Mogła ona istnieć jednak już wcześniej, bo rada powstała w 1377 roku.
Lublin należy do tych miast, dla których istnienie wyobrażenia napieczętnego pochodzi z początku XV wieku. Najstarszy odcisk pieczęci znany jest z dokumentu rajców miejskich do Rady Miasta Torunia z 1401 roku. Przedstawia kozła stojącego na czterech nogach i zwróconego w lewo. Na pieczęci (na zdjęciu obok nad dr. Dymmlem) widnieje legenda „CIVITATIS LUBLINENSIS”.
Dr Dymmel podczas wykładu zwrócił uwagę na fakt, że niedawno nastąpiło odkrycie oryginalnego odcisku najstarszej pieczęci lubelskiej, przywieszonej do aktu pokoju mełneńskiego z 1422 roku. Ten odcisk znajduje się w archiwum w Berlinie.
Niektórzy badacze uważają, że jest to tylko wizerunek napieczętny, że nie jest to jeszcze herb Lublina.
Według dra. Dymmla można mówić, że pierwotny herb wyglądał właśnie tak, jak wizerunek tej pieczęci, oczywiście bez napisu. – Czy był stosowany już w XIV wieku, to już zupełnie inne sprawa – zaznaczył historyk.
Zdaniem dra. Dymmla ta pieczęć ma dużo cech heraldycznych.
– Kozioł jest mocno uproszczony, co jest już cechą herbu. Wizerunek kozła zwrócony jest w lewo od patrzącego, w tzw. prawą stronę heraldyczną. Ważne, że ten kozioł ma dostojną pozycję, nieprzypadkową, związaną z przedstawieniami heraldycznymi – wylicza dr Dymmel.
To wyobrażenie przetrwało ponad 200 lat. Zasadnicza zmiana herbu, która nie miała charakteru ewolucyjnego, do postaci dzisiaj nam bardzo bliskiej, nastąpiła w latach 30-tych XVI wieku.
– Zmiana ta polegała na odejściu od dawnego wizerunku wolno stojącego kozła. Mamy kozła już wspiętego na krzew winnej latorośli – mówił dr Dymmel.
Zmiany miały związek z wielkim pożarem Lublina w 1515 roku. Spłonęło wówczas całe miasto, uległy zniszczeniu akta, a także pieczęcie. Wraz z nowymi pieczęciami zmieniono wizerunek herbu, a autorem tych zmian był Łukasz z Nowego Miasta, który w latach 20 i 30-tych XVI wieku był pisarzem miejskim, zreformował działanie kancelarii miejskiej.
Ten wizerunek przyjął się bardzo mocno w Lublinie, aczkolwiek nie było to jedyne wyobrażenie herbu, które w tym czasie, w XVI wieku, funkcjonowało.
Wspiętego kozła, ale bez krzewu można odnaleźć w „Herbarzu polskim” słynnego heraldyka Bartosza Paprockiego, pochodzącym z lat 60-tych XVI w. Paprocki napisał, że ten herb został nadany przez króla Władysława Jagiełłę.
Rozpowszechnieniu wersji kozła wspinającego się na winną latorośl sprzyjało dzieło „Civitates orbis terrarum”, wydane w 1618 roku w Kolonii przez Georga Brauna i Fransa Hogenberga.
– Po raz pierwszy bardzo wyraźnie pokazano, co to jest za roślina, na którą wspina się kozioł – pęd winnej latorośli opleciony wokół tyczki – mówił dr Dymmel – Druga niezmiernie interesująca rzecz to barwy. One pojawiły się już w herbarzu z przełomu XVI i XVII wieku. Błękitne pole i biały kozioł. Podkreślam błękitną barwę tła, bo dzisiaj jest ona czerwona – zaznaczył historyk.
W rozwoju herbu Lublina warto zwrócić jeszcze uwagę na jedną rzecz. W końcu XVII wieku w herbie Lublina pojawiła się korona związana z faktem, że Lublin był miastem królewskim.
Dzisiaj stosujemy herb zatwierdzony przez Radę Miejską w 2004 roku. Jest prawnie chroniony, wpisany do statutu miasta.
Oprócz herbu do symboli Lublina należy dzisiaj także flaga. W 1989 roku przyjęto projekt tzw. flagi z klinem, przez niektórych uważanej za „czeską”. Klin był zielony, barwa na górze biała, na dole czerwona. Ta flaga nie przyjęła się. Zaczęto myśleć o zmianie. Po kilkunastu latach nadano fladze kształt bliższy tradycji polskiej, bez klina, w postaci pasów. Trzystrefowa flaga, z pasami barwy białej, czerwonej i pośrodku zielonej, nawiązuje do barw herbu miasta.
Lublin posiada także sztandar przyjęty w 2010 roku ze znajdującym się na nim napisem „Miasto Lublin” oraz łacińską sentencją („wierność i stałość”). Razem ze sztandarem zostały przyjęte dwa łańcuchy jako insygnia władzy miejskiej – prezydenta i przewodniczącego Rady Miasto Lublin. Różnią się kolorem – jeden jest złoty, drugi srebrny.
Za symbol Lublina należy uznać też logo miasta „Lublin MIASTO INSPIRACJI”, stosowane od 2007 roku. W 2015 roku zostało nieco odświeżone.
– Logo jest znakiem komercyjnym. W założeniu powinno być stosowane w sytuacjach kiedy miasto chce promować swój charakter jako ośrodka gospodarczego, komercyjnego, kiedy chce pokazywać się jako pewien organizm, który powinien być łatwo rozpoznawalny. W tym sensie herb zachowuje swoją pozycję i autonomię. Logo również – jest znakiem odrębnym, aczkolwiek mocno nawiązuje do sfery heraldyki – dodaje dr Dymmel.

Krzysztof Basiński

Komentarze