Kto ma śpiewać na mszach

Kilka tygodni temu część parafian z Wojsławic poskarżyła się do naszej redakcji, że nie mogła aktywnie uczestniczyć w mszach świętych, bo śpiewane przez młodzież pieśni są dla nich zupełnie nieznane. Wierni mieli pretensje, że msza rezurekcyjna w niedzielę wielkanocną została zdominowana przez scholę. Jedna z pań podkreślała, że nie mogła śpiewać żadnych pieśni religijnych, bo te najbardziej znane młodzież pominęła.
Na żale parafian, o których pisaliśmy w tekście „Parafianom się (nie) podoba…”, odpowiedziała Katarzyna Łoś, opiekunka i instruktorka scholi. Jak podkreśla, przed dwoma laty grupa parafian miała uwagi, że w kościele nic się nie dzieje.
– Powstała więc schola, działa i rozwija się – mówi. – A tu zaskoczenie, bo komuś nie podobają się pieśni dzieci. Poprzez śpiew modlimy się dwa razy mocniej, a Bóg nas wysłuchuje.
Katarzyna Łoś podkreśla, że msza o godz. 10.30 w niedziele jest adresowana do dzieci, więc nic dziwnego, że oprawę muzyczną przygotowują one same oraz młodzież, w tym schola. – Oprócz nabożeństwa o 10.30 w kościele w Wojsławicach są odprawiane jeszcze trzy inne msze niedzielne: o 9.00, 12.00 i 16.00 lub 17.00 w zależności od pory roku – mówi K. Łoś. – Jeśli ktoś ma ochotę śpiewać swoje ulubione pieśni religijne i nie chce słuchać śpiewu scholi, może wybrać mszę w innym terminie.
Opiekunka scholi przyznaje, że pieśni i piosenki śpiewane przez jej podopieczne odbiegają od tych standardowych, zamieszczonych w książeczkach do nabożeństwa czy śpiewnikach, ale grupa nie powstała po to, by śpiewać wyłącznie znane utwory. – Dziewczęta rozwijają się, chcą uczyć się nowych rzeczy, ćwiczą swoje talenty i zdolności wokalne – przekonuje K. Łoś. – Jeśli chodzi o mszę rezurekcyjną, schola miała śpiewać i śpiewała. Piosenka na wejście „Jesteś Królem” jest znana prawie wszystkim. Wiele pieśni wykonywanych przez dziewczęta można na co dzień usłyszeć w Radio Maryja. Ten, kto słucha, może się ich uczyć.
Katarzyna Łoś twierdzi, że dziewczętom ze scholi po przeczytaniu artykułu w gazecie zrobiło się przykro. – Jeżeli parafianie nie są zadowoleni ze śpiewu scholi, niech przyjdą do księdza proboszcza i o tym poinformują. Nie ma się czego wstydzić, każdy może wyrazić swoją opinię, ale trzeba się pod tym podpisać – twierdzi. – Jedna z dziewcząt powiedziała, że skoro ludzie nie chcą słuchać ich śpiewu, to one same nie będą o to zabiegały. Ta sprawa podcięła im skrzydła. Ksiądz proboszcz na pewno nie zabroni scholi śpiewać.

Komentarze