Kulik jak Bogdanka

Wbrew niektórym sceptykom inwestor, notowana na warszawskiej giełdzie spółka Prairie Mining twierdzi, że Lubelszczyzna może stać się potentatem w wydobyciu węgla. Konsekwentnie dąży do celu, którym jest wybudowanie nowej kopalni węgla kamiennego. Będzie ona nosić imię Jana Karskiego i powstanie w okolicach miejscowości Kulik w gminie Siedliszcze. Przy zachowaniu konkurencyjnej ceny nie będzie najmniejszego problemu ze zbytem – zapewniają inwestorzy.
W miniony poniedziałek, tuż po tegorocznym finale Eurowizji, w Lublinie odbyła się konferencja pt. „Potencjał Lubelskiego Zagłębia Węglowego”. – Wiele osób pyta mnie, dlaczego Australia brała udział w konkursie Eurowizji. Nie znam odpowiedzi, ale wiem, że byliśmy na drugim miejscu. Za to znam odpowiedź na pytanie, dlaczego chcemy budować nową kopalnię w tak trudnych czasach dla polskiego górnictwa – mówił na początku konferencji Ben Stoikovich, dyrektor generalny Prairie Mining, i za chwilę dodał: – Inwestujemy tutaj, ponieważ w Lubelskim Zagłębiu Węglowym jest najlepszy w Europie węgiel do wydobycia.
Budowa ma pochłonąć ponad 600 mln dolarów. Klucz do sukcesu przyszłej kopalni tkwi w nowoczesnych technologiach wydobycia oraz niskich kosztach budowy zakładu. To zminimalizuje jednostkowy koszt produkcji i zagwarantuje konkurencyjne ceny. Kopalnia ma szansę stać się najbardziej efektywnym zakładem górniczym w Europie – przekonują pomysłodawcy.
Według badań w Lubelskim Zagłębiu Węglowym znajduje się 10,8 mld ton węgla. W obrębie koncesji spółki występuje co najmniej 164 mln ton rozpoznanych według bardziej wymagających niż polskie standardów międzynarodowych, co wystarczy – jak szacuje Prairie – na minimum 24 lata życia kopalni. Potwierdzono zasoby tzw. węgla koksującego typu 34 oraz wysokiej jakości węgla energetycznego. Roczna produkcja węgla ma wynieść nawet 6,3 mln ton.
Na lokalizację kopalni wybrano miejscowość Kulik w gminie Siedliszcze. Trwają starania o grunty niezbędne do budowy kopalni. Spółka złożyła już wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a do „Strategii Rozwoju Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020” wpisano budowę linii kolejowej do kopalni. – Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie złożyliśmy wniosek o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych wraz z kartą informacyjną przedsięwzięcia. Na bazie tych dokumentów otrzymamy od RDOŚ zakres raportu o odziaływaniu na środowisko. Ten z kolei będzie podstawą do uzyskania decyzji środowiskowej. Planujemy przygotować i złożyć raport w III kwartale 2016 roku. Liczymy na uzyskanie decyzji środowiskowej w 2017 roku – mówi Mirosław Taras, członek kadry menadżerskiej Prairie. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, budowa kopalni rozpocznie się już w 2018 r., a wydobycie – pięć lat później. – Sporządzenie PFS i decyzja o lokalizacji są kamieniami milowymi projektu. Inwestycja Prairie weszła tym samym w fazę projektowania i budowy zakładu górniczego. Ponadto dzięki znaczącemu zaangażowaniu finansowemu brytyjskiego funduszu CD Capital mamy teraz wszystkie przesłanki, by podjąć bardziej konkretne rozmowy z inwestorami i instytucjami kredytowymi – mówi Artur Kluczny, wiceprezes PD Co, spółki zależnej Prairie powołanej do realizacji inwestycji.
Z gospodarczego punktu widzenia dla regionu ważne jest, że zatrudnienie w regionie znajdzie do 10 tys. osób. Lokalne samorządy będą mogły liczyć na milionowe wpływy z opłat eksploatacyjnych oraz podatków lokalnych. – Niech to będzie wskazówka dla inwestorów z całego świata, zielone światło dla przedsiębiorców, że w Polsce, zwłaszcza na Lubelszczyźnie, warto inwestować – podkreślał w swoim wystąpieniu Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek województwa lubelskiego. Australijczycy dają przykład i przecierają szlaki innym. – W ciągu kilku ostatnich dekad Australia stała się bardzo ważnym krajem w sferze górnictwa. Jeśli chodzi o węgiel, to wydaje mi się, że Polsce jest bliżej do Australii niż do innych krajów europejskich – podsumował goszczący w Lublinie Paul Wojciechowski, ambasador Australii w Polsce. ROR

Komentarze