Kurczowo trzyma się stołka

Mimo że od pijackiego rajdu Stanisława K., wiceprzewodniczącego rady gminy w Gorzkowie, minęło ponad pół roku, nadal sprawuje mandat i uczestniczy w sesjach. – Nie zostałem prawomocnie skazany, odwołałem się od wyroku – tłumaczy. – Jak widać honor i sumienie nie nakazuje mu samemu zrzec się funkcji – mówi zbulwersowany mieszkaniec gminy Gorzków.

13 grudnia 2015 r. był pechowym dniem dla Stanisława K., wiceprzewodniczącego rady gminy w Gorzowie. Wówczas to wracał on od znajomego. Chociaż był pijany, zdecydował się zasiąść za kierownicą. W miejscowości Felicjan stracił panowanie nad autem, zjechał na pobocze i uderzył w stertę buraków. Wszystko widziała mieszkanka gminy, która zadzwoniła po policję. Ponoć wiceprzewodniczący rady zasnął za kółkiem… Policjanci potwierdzili, że Stanisław K., miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Miał przyznać się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Zamościu. Ten pod koniec stycznia br. wydał tzw. wyrok nakazowy, w którym uznał radnego winnym zarzucanego mu czynu i wymierzył mu karę grzywny oraz na pewien czas zakazał prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok nie był prawomocny. Prokuraturze i oskarżonemu przysługiwało złożenie sprzeciwu. O ile śledczy uznali wyrok za słuszny, to sprzeciw wniósł Stanisław K. Sprawa ponownie trafi więc na wokandę i proces potoczy się trybem zwyczajnym.

– Radny nie zrzekł się mandatu i bierze udział w sesjach rady gminy. My bez prawomocnego wyroku sądu nie możemy podjąć uchwały o wygaszeniu jego mandatu – tłumaczy Dariusz Stasieczek, przewodniczący rady gminy w Gorzkowie. Sam Stanisław K. nie miał nam za wiele do powiedzenia. – Co? Znów chcecie mnie obsmarować? – rzucił do słuchawki, kiedy powiedzieliśmy mu, że dzwonimy z „Nowego Tygodnia”. – Odwołałem się od wyroku, sprawa jest w toku, dlatego mogę pełnić funkcję radnego – dodał jedynie. Widać wiceprzewodniczący nie widzi nic niestosownego w fakcie, że jako osoba publiczna jechał autem zalany w trupa. Pozostaje się cieszyć, że nie zrobił nikomu ani sobie krzywdy. (ik)

Komentarze