Listy w rowie

Przed kilkoma tygodniami informowaliśmy o korespondencji zgubionej przez firmę kurierską Inpost. Jak donoszą Czytelnicy, sytuacja nie była jednorazowym incydentem. Wciąż znajdują przesyłki przed swoimi posesjami, a czasem i w przydrożnym rowie.
W czerwcu na łamach „Nowego Tygodnia” pisaliśmy o listach, które na trawniku przed swoją posesją znalazł jeden z naszych Czytelników. Było to kilkanaście kopert z korespondencją od operatorów sieci komórkowych, banków, firm ubezpieczeniowych itp., adresowanych do mieszkańców Wereszcz Dużych w gminie Rejowiec.
Rzecznik prasowy Inpostu, firmy odpowiedzialnej za doręczenie tych przesyłek, tłumaczył, że winę za zgubione listy ponosi kurier, któremu koperty wypadły z torby. Rzecznik wyjaśniał nam również, że w takich sytuacjach firma zazwyczaj zwalnia pracowników, ale ten kurier pracuje od lat i zawsze bardzo rzetelnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Dostał naganę i ostrzeżenie, że kolejne takie zdarzenie, będzie skutkować wypowiedzeniem.
Jednak, jak informują nasi Czytelnicy z gminy Rejowiec, sytuacja nie była jednorazowa.
– To powtarza się nagminnie – denerwuje się jedna z Czytelniczek. – Ja też znalazłam ostatnio przed swoją posesją list zaadresowany do sąsiada mieszkającego kilka domów dalej. Wiem, że podobnych sytuacji było wiele. Ludzie zanoszą znalezione listy to do sklepu, albo po prostu do adresatów, jeśli ich znają. Ale to nie do pomyślenia, żeby korespondencja, zawierająca dane osobowe, wyciągi z kont bankowych i inne poufne informacje, poniewierała się w rowach i trawnikach. Przecież za to powinien grozić jakiś paragraf. Zdarza się też, że kurierzy Inpostu zostawiają w naszych skrzynkach listy, które nie są do nas. Najwidoczniej liczą, że będziemy wykonywać ich pracę.
Nerwy mieszkańców nie dziwią. Trudno pojąć, jak w czasach, gdy wiele instytucji ma istną obsesję na punkcie ochrony danych osobowych, można zgubić korespondencję.
O sprawie ponownie poinformowaliśmy Wojciecha Kądziołkę, rzecznika Inpostu. Zapewnił nas, że firma zbada sprawę, ale jakiegokolwiek komentarza będzie mógł udzielić, gdy zbadany zostanie obieg korespondencji.
Do naszej redakcji w ostatnim czasie znów trafiły dwie koperty adresowane do mieszkańców Wereszcz Dużych. Poinformowaliśmy rzecznika, że czekają one do odbioru w „Nowym Tygodniu”. Już w kilka godzin po tej rozmowie, pojawiła się u nas pracownica Inpostu i odebrała zgubione przesyłki. (kw)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSkradli znaki drogowe
Następny artykułŚmierdzący ładunek