Lubelska majówka polityczna

W miniony weekend polityczna gorączka przeniosła się do Warszawy. Wydarzenia w Lublinie były znacznie spokojniejsze niż stołeczne marsze, manifestacje i kłótnie o liczbę ich uczestników.
Tradycyjnie jak co roku w wojskowej części cmentarza przy ul. Lipowej spotkali się członkowie Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, by najpierw posprzątać mogiły żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej, poległych w walce u boku Wojska Polskiego przeciw Armii Czerwonej, a następnie pomodlić w intencji m.in. polsko-ukraińskiego braterstwa broni. Obchodzone przez społeczność ukraińską w Polsce święto zbiega się z rocznicą wspólnego zwycięstwa – wkroczenia wojsk marszałka Józefa Piłsudskiego i atamana Semena Petlury do oswobodzonego z rąk bolszewików Kijowa w 1920 r. Jak podkreślał lider Towarzystwa, dr Grzegorz Kuprianowicz, przypominanie tych momentów historii, które łączą dwa bratnie narody, ma szczególne znaczenie zwłaszcza w obecnych, jakże trudnych geopolitycznie czasach.

Pozbierać się po klęsce

W mniej triumfalnym nastroju i w mocno już kameralnym gronie obradował kolejny sprawozdawczo-wyborczy wojewódzki zjazd delegatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Partia wciąż boryka się z kryzysem organizacyjno-kadrowym, nie mogąc chyba odnaleźć się w kryterium ulicznym władza kontra opozycja. Pomimo krytycyzmu wobec rządów PiS wśród delegatów dominowały głosy popierające samodzielną pozycję SLD i stopniową odbudowę poparcia przez docieranie do nowych grup wyborców z rozbudowaną ofertą programową i czytelnym stanowiskiem ideowym. Na stanowisku przewodniczącego lubelskich struktur pozostał były poseł (a obecnie prezes Spółdzielni Mieszkaniowej FELIN) Jacek Czerniak. O ponowny wybór na sekretarza nie ubiegał się Piotr Zawrotniak, którego zastąpił Tomasz Chyliński. Wybrano również delegatów Lubelszczyzny do władz krajowych Sojuszu, w tym m.in. radnego Riada Haidara oraz lublinianina, Wiesława Muszyńskiego.

Świadectwo prawdzie

W raczej podniosłym nastroju, ale nie bez ducha konfrontacji, po raz szósty ulicami Lublina przeszedł organizowany tradycyjnie przez środowiska kombatanckie, niepodległościowe i patriotyczne Marsz Pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego, ochotnika do Auschwitz, którego raporty z obozu zagłady stanowią wstrząsające świadectwo Holocaustu, jak i ludobójstwa dokonywanego przez Niemców także na narodzie polskim. Tegoroczny pochód – jak podkreślali inicjatorzy – odbył się w szczególnym czasie, wśród kontrowersji związanych z kontrowersyjnymi wystąpieniami młodych Żydów – uczestników Marszu Żywych w Oświęcimiu, oskarżających Polskę i Polaków o… udział w Holocauście. „Pozwoliliście, żeby Niemcy na waszym terytorium założyli obozy, w których nas mordowali, więc jesteście współwinni!” – słychać na szokujących nagraniach gości z Izraela, dla których nauka o zagładzie Żydów podczas II wojny światowej jest przedmiotem obowiązkowym, ale – jak widać – wykładanym mocno instrumentalnie i bez zgodności z podstawowymi faktami historycznymi. Uczestnicy Marszów Pileckiego, organizowanych w całej Polsce, chcieli więc dać mocne świadectwo prawdzie, w tym także przypomnieć rolę Armii Krajowej i całego polskiego państwa podziemnego w ratowaniu Żydów podczas okupacji niemieckiej.TAK

Komentarze