Jak Lublin przyjął przyszłego Prymasa Tysiąclecia

Do 12 czerwca można oglądać unikalną wystawę „Dzieci moje”, poświęconą pamięci Prymasa Wyszyńskiego w 70. rocznicę ingresu do katedry lubelskiej i 1050. rocznicę obchodów chrztu Polski.

Prymas Tysiąclecia w kapłaństwie przeżył 57 lat. Z tego 35 był biskupem, a 33 lata stał na czele Kościoła w Polsce jako prymas i przewodniczący Konferencji Episkopatu. Były to czasy trudne i ważne dla dziejów narodu i świata. Stefan Wyszyński bezgranicznie zawierzył opiekę nad Kościołem w Polsce Maryi. W myśl hasła biskupiego „Soli Deo per Mariam- Samemu Bogu przez Maryję” szedł swoją drogą ku świętości. Swoją postawą pokazał, jak kochać nieprzyjaciół, czyli tych, którzy nas skrzywdzili, zdradzili, oszukali. Do śmierci 28 maja 1981 r. towarzyszył mu obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który stał na szafce przy jego łóżku. Był to nie tylko wielki mąż stanu, ale patriota i człowiek święty. Proces beatyfikacyjny rozpoczął się z inicjatywy Jana Pawła II w 1989 r. Na szczeblu diecezjalnym został zakończony po 12 latach, 6 lutego 2001 r. W marcu 2012 r. został otworzony proces o cudownym uzdrowieniu za pośrednictwem Prymasa, który zakończył się pozytywnie 28 maja 2013 r. a dokumentacja została przesłana do Watykanu.

Twarda szkoła

Zanim w 1948 r. Stefan Wyszyński został arcybiskupem warszawskim i gnieźnieńskim oraz prymasem Polski, przeszedł twardą ścieżkę życia. W dzieciństwie, jako dziewięcioletni chłopiec, przeżył śmierć matki, doświadczył prześladowań i rusyfikacji wiedział, czym jest głód. Chorował na tyfus i gruźlicę. Widział ogrom cierpienia w czasie II wojny światowej, zwłaszcza jako kapelan Armii Krajowej w powstaniu warszawskim. Musiał się ukrywać przed okupantem. We wrześniu 1953 r. został aresztowany i bez wyroku sądowego pozbawiony na 3 lata wszelkich praw. Przebywał kolejno w czterech miejscach internowania: w Rywałdzie, w Stoczku, w Prudniku Śląskim i w Komańczy. Był odizolowany od świata. Przebywał w starych i często zrujnowanych klasztorach, często zimą nieogrzewanych. Modlił się wówczas, by Bóg uchronił go od nienawiści do krzywdzicieli i prześladowców. Wtedy powstały notatki do książki „Zapiski więzienne”.

Doktorat

Z Lublinem był związany już od 1925 r., kiedy to rozpoczął studia na Wydziale Prawa Kanonicznego i sekcji społeczno- ekonomicznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studiował tu do 1929 r. zdobywając wiedzę u takich sław, jak o. prof. Jacek Woroniecki, prof. Ludwik Górski czy ks. Władysław Korniłowicz. Temu ostatniemu zawdzięczał bardzo wiele. To on bowiem w dużej mierze wpłynął na uwrażliwienie młodego studenta na kwestie społeczne. Dodatkowo ks. Korniłowicz skierował zainteresowania młodego ks. Stefana na ideę reformy Kościoła od wewnątrz. Był jego przewodnikiem duchowym, wzorem i autorytetem. Ukoronowaniem studiów księdza Wyszyńskiego w Lublinie była praca doktorska: „Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły” z zakresu prawa kanonicznego. Wkrótce po obronie doktoratu, otrzymał roczne stypendium naukowe. Odbył wówczas twórcze, kształcące podróże do Austrii, Włoch, Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Interesowały go głównie doktryny i ruchy społeczne, a także problematyka świata robotniczego. Tak powstała książka „Główne typy Akcji Katolickiej za granicą”

Słynny pocałunek

Do Lublina trafił ponownie w wieku 45 lat po tym, jak Pius XII 25 marca 1945 r. mianował go biskupem lubelskim. Po objęciu naszej diecezji biskup Wyszyński zaczął organizować jej powojenne życie. Były to czasy przełomowe, politycznie bardzo trudne. Biskup tworzył nowe parafie, opracowywał plany budów i remontów, wyświęcał nowych księży. Dał się poznać jako przyjaciel KUL Został zresztą Wielkim Kanclerzem uczelni. Z Lublinem jednak pożegnał się dość wcześnie. 2 lutego 1949 r. objął urząd prymasa Polski. Dopiero w maju 1952 r. mógł odebrać w Rzymie, przyznany mu w 1952 r. kapelusz kardynalski. W latach 1957-66 Prymas przeprowadził obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. Wspierał działania posłów środowisk katolickich, takich, jak: Znak, PAX i ChSS w PRL. Wielką radością i życiowym spełnieniem był dla kardynała Wyszyńskiego wybór Papieża Polaka. 22 października 1978 r., podczas uroczystej inauguracji pontyfikatu, ku zdumieniu całego świata Papież ukląkł przed Wyszyńskim i pocałował go w rękę. Nigdy w historii taka sytuacja nie miała miejsca. Wraz z wyborem nowego papieża Prymas był głęboko przekonany, że jego misja dobiegła końca. Po pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski wyraźnie już powiedział „Teraz naprawdę mogę umierać”.

Teraz puszczasz swego sługę

W swoim dzienniku napisał po łacinie wyznanie starca Symeona z Nowego Testamentu: „Teraz puszczasz swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów”.
W czasie polskiego sierpnia 1980 r., w trosce o pokój i dobro narodu, Prymas ustawicznie wzywał do rozwagi i odpowiedzialności. W latach 1980-81 pośredniczył w rozmowach między władzami PRL a „Solidarnością”. 22 maja 1981 r. ostatni raz wystąpił publicznie, otwierając obrady Rady Głównej Episkopatu Polski. Trzy dni później przeprowadził ostatnią rozmowę telefoniczną ze św. Janem Pawłem II, który leżał ranny w rzymskiej Poliklinice Gemelli. Zmarł 28 maja w wieku 80 lat w opinii świętości, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Prymas wielokrotnie powtarzał, że jego życie było Wielkim Piątkiem. Dodawał jednak, że każda prawdziwa miłość musi mieć swój Wielki Piątek.
Kardynał Stefan Wyszyński był człowiekiem heroicznej wiary wielkim mocarzem Bożym przywiązującym ogromną wagę do modlitwy. Był wspaniałym pasterzem i wychowawcą polskich sumień. Swoim życiorysem nieustannie pokazywał, jak dobry Ojciec, jak kochać i przebaczać, jak zło dobrem zwyciężać, jak chronić od nienawiści, jak naśladować Chrystusa. Jego życie naznaczone cierpieniem za wiarę przypomina postawy męczenników z pierwszych wieków Kościoła. Oni także, w niewytłumaczalny po ludzku sposób, potrafili w wierze znaleźć siłę, by przyjąć męki, ale także przebaczać prześladowcom, nawet za nich ofiarować swe cierpienia.
Postać zmarłego przed 35 laty kardynała i jego myśl społeczną przybliżyła Ogólnopolska Konferencja Naukowa, jaka pod patronatem JM Rektora KUL, ks. prof. Antoniego Dembińskiego odbyła się 17 maja w CTW ( Centrum Transferu Wiedzy) KUL. Organizatorem był Instytut Socjologii Katedra Katolickiej Nauki Społecznej i Etyki Społeczno- Gospodarczej KUL.

Elżbieta Kasprzycka

Kartki z kalendarza

Według Wiadomości Diecezjalnych Lubelskich (1946 nr 6, s 205-209), na swój ingres do Lublina biskup Wyszyński wyruszył z Warszawy dzień wcześniej, 25 czerwca 1946 r. autem Dyrekcji Cukrowni w Garbowie w towarzystwie garbowskiego proboszcza ks. kan. A. Chlastawy.
Gdy auto przekroczyło granicę diecezji lubelskiej, czyli przejechało most na Wieprzu, na biskupa czekał z powitaniem ks. prałat P. Stopniak, wikariusz generalny w towarzystwie ks. kan. T. Wilczyńskiego i ks. prob. J. Żyszkiewicza. pełnomocnika PCK na okręg lubelski. Oba auta stanęły przed pierwszą świątynią parafialną w Gołębiu, gdzie dziekan puławski ks. kan. H. Boratyński, miejscowy proboszcz ks. J. Walczak, duchowieństwo i tłumy wiernych powitały przemówieniami i masą majowych kwiatów zdążającego się do Lublina Arcypasterza. Następne powitanie zaplanowano w Puławach, ale przedtem auto biskupie otoczyli kolarze i uczniowie. Masy wiernych, szeregi młodzieży i stosy kwiatów.
Pod Końskowolą pojazd biskupi – przypominający już wielki bukiet – przez kilka kilometrów prowadziła przypominająca ułanów wiejska banderia. Następną bramę powitalną na trasie Końskowola- Kurów wystawiło wojsko. Później powitanie w Markuszowie, w Cukrowni Garbów i samym Garbowie, gdzie biskup spędził noc, by rano w niedzielę przy wypełnionym po brzegi kościele odprawić mszę św.
Po godz. 9 z ks. Żyszkiewiczem ruszył do kościoła garnizonowego w Lublinie. Tu powitała biskupa młodzież lubelska oraz delegacje z całej diecezji. Kolejny punkt, to powitanie przed bramą KUL przez delegacje władz państwowych, administracyjnych, wojska, władz szkolnych, sądowych, miejskich, rektora i senat KUL, prorektora delegację senatu UMCS, przedstawicieli organizacji politycznych, społecznych i zawodowych. Następnie przemarsz z chorągwiami kościelnymi, sztandarami i proporcami ulicami ozdobionego w biało-czerwone flagi, dywany i obrazy kościelne miasta, w towarzystwie ok. 300 duchownych i 150 sióstr zakonnych oraz bardzo licznie zgromadzonych wiernych.
Uroczystą sumę z koncelebrą bpa Wyszyńskiego odprawił kustosz kapituły katedralnej, ks. prał. Florian Krasucki.
Ingres VIII biskupa lubelskiego zostawił po sobie wrażenie manifestacji religijnej. Wzięli w niej udział nie tylko lublinianie, ale delegacje z całej diecezji. Wszyscy tego dnia poczuli, ze Stolica Apostolska obdarzyła ich wielkim pasterzem-ojcem o wielkim rozumie i wielkim sercu, a jak się później okazało kandydatem na ołtarze. EK

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułLublin oczami dzieci
Następny artykułBliżej Serca