Mało o nauce, dużo o romansie

23 lutego odbyła się na UMCS prapremiera najnowszego filmu poświęconego patronce uczelni Marii Skłodowskiej-Curie. Na projekcji obecna była reżyserka Marie Noëlle, producent Mikołaj Pokromski i aktor, Daniel Olbrychski. Na ekrany polskich kin film wejdzie 3 marca.
– Nie ma zbyt wiele filmów dotyczących Marii Skłodowskiej-Curie – mówiła po pokazie reżyserka Marie Noëlle. – Miałam też trudności ze znalezieniem odpowiedniej aktorki. Poszukiwania zajęły mi dwa lata – dodała.
Reżyserka szukanie odtwórczyni roli Marii zaczęła początkowo we Francji. – Po jakimś czasie pomyślałam, że skoro Skłodowska była Polką i ponieważ próbowałam nakręcić film oparty na faktach, to muszę spróbować w Polsce. Kiedy zobaczyłam Karolinę Gruszkę (filmowa Marię – red.) dosłownie się w niej zakochałam – podkreśla Marie Noëlle.
Karolina Gruszka do swojej roli nauczyła się specjalnie języka francuskiego. W filmie zagrali także inni polscy aktorzy: Daniel Olbrychski (jako Emile Amagat, fizyk, członek Akademii Francuskiej), Iza Kuna (jako Bronisława Skłodowska – siostra noblistki) czy Piotr Głowacki (udana rola młodego Alberta Einsteina). Wszyscy posługują się w filmie językiem francuskim, w którym wypowiadane są prawie wszystkie dialogi – Byłem pozytywnie zaskoczony, jak moje koleżanki, Karolina Gruszka i Iza Kuna, wspaniale zagrały po francusku. W obcym języku naprawdę trudno jest grać – podkreślał Daniel Olbrychski. Dla reżyserki praca nad tym filmowym obrazem była dużą przyjemnością: – Dla mnie kręcenie filmów jest jak oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, wtedy każda osoba obdarza mnie prezentem – mówiła Marie Noëlle, reżyserka filmu „Maria Skłodowska-Curie”.
Projekcja na UMCS była wydarzeniem zorganizowanym w ramach 150. rocznicy urodzin patronki uniwersytetu. Na sali nie zabrakło więc osób doskonale znających jej biografię.
– Oglądając ten film, wczułem się w sytuację, w której przyszło robić badania naukowe Marii Curie i wydaje mi się, że film dobrze oddaje jej walkę o swoją pozycję naukową. Z drugiej strony pokazuje również, jak musiała się przebijać jako kobieta – mówił Stanisław Michałowski, rektor UMCS. – Małym minusem jest to, że za mało w nim polskości i związków Marii z Polską – dodawał rektor.

Skłodowska prywatnie

Sama filmowa historia jest opowieścią o Skłodowskiej jako kobiecie prywatnej – matce, żonie i … kochance. Osoby nie znające biografii noblistki mogą być zaskoczone zajmującym sporą część filmu wątkiem miłosnym – romansem Marii z żonatym mężczyzną, Paulem Langevinem, przyjacielem rodziny i byłym uczniem jej zmarłego męża. Skandal, jaki wywołał ten związek, omal nie doprowadził do odebranie Marii drugiej nagrody Nobla. Stosunkowo niewiele jest za to w filmie scen pokazujących ciężką pracę noblistki i jej drogę naukową, prowadzącą do odkrycia polonu i radu, za które jako pierwsza kobieta na świecie dwukrotnie otrzymała Nagrodę Nobla. To raczej powolna narracja o mało znanych prywatnych wątkach życia tej niezwykłej, bardzo silnej kobiety, która potrafiła być również bardzo czuła (np. w scenach ze swoimi dziećmi), nie dbała o publiczne zaszczyty, ciężko pracowała i starała się za wszelką cenę chronić prywatność swojej rodziny. Filmowi towarzyszą doskonałe zdjęcia Michała Englerta, a dość duży filmowy budżet pozwolił na doskonałe odwzorowanie epoki. Zdjęcia były kręcone we Francji, Niemczech i w Polsce. Polski wykład w ten film to 1 milion złotych – około 20 procent całego budżetu. (EM.K.)

Maria Skłodowska-Curie była pierwsza kobietą, która zdobyła Nobla, jedyną do dziś kobietą, która zdobyła go dwukrotnie i jedynym w historii naukowcem, który otrzymał Nobla z dwóch różnych dziedzin nauk przyrodniczych. Nigdy nie opatentowała swojego odkrycia – chciała, żeby służyło innym ludziom. Rzeczy osobiste Marii, jej ubrania i notatki oraz ciało pozostaną radioaktywne jeszcze przez 1500 lat.