Mecz Jabłońskiego

0:1 – Jabłoński (28), 0:2 – Stepaniuk (61), 0:3 – Jabłoński (67).
FRASSATI: Czajka – Jedut, Pluta (46 M. Baran), Trała, K. Baran, Adamiak, Lipa, P. Przebirowski, S. Baran (78 K. Przebirowski), Kasperek (52 Robak), Skorek. Trener – Daniel Krakiewicz.
UNIA: Siewak – Bureć, Domińczuk, Stepaniuk, Tukiendorf, Komosa, Zdybel, Rondoś (70 Fedec), Oleszczuk, Jabłoński, Łukaszewski (85 Soroka). Trener – Waldemar Kogut.
Sędziowali: Rękas oraz Olech-Bartoń i Misztal.
Dziwny mecz w Fajsławicach. – Prowadziliśmy grę, próbowaliśmy konstruować jakieś akcje, ale biliśmy głową w mur. Goście nastawili się na obronę i kontrataki i ta taktyka przyniosła im sukces – przyznał po ostatnim gwizdku Daniel Krakiewicz, trener Frassati. Graczem meczu był Michał Jabłoński, który kilka razy ośmieszył obrońców gospodarzy. W 28 min. po kolejnej kontrze zespołu z Białopola napastnik Unii minął zwodem dwóch zawodników Frassati i pięknym strzałem pokonał Czajkę. Do przerwy 0:1. –Po zmianie stron chcieliśmy odrobić stratę, ale znów nadzialiśmy się na kontrę i straciliśmy drugą bramkę – mówi Krakiewicz. A ta była chyba jeszcze ładniejsza od pierwszej. Stepaniuk zdobył ją strzałem z… 30 metrów. I choć trudno w to uwierzyć golem spotkania było jednak trafienie na 0:3. Znów atakowało Frassati, znów straciło piłkę, która trafiła do Jabłońskiego. – Michał przejął ją na środku boiska, kiwnął trzech zawodników gospodarzy, położył bramkarza i spokojnie wpakował futbolówkę do pustej bramki. To był gol stadiony świata! – cieszy się Jan Ostrowski, prezes zespołu z Białopola. Warto dodać, że po bramce Stepaniuka na 0:2 nad Fajsławicami przeszła ulewa. – Trwała 15 minut, potem jeszcze czekaliśmy aż woda trochę osiądzie, ale boisko i tak było grząskie i przeszkadzało w organizowaniu akcji. Unia wygrała jednak zasłużenie, wykorzystała okazje, jakie udało się jej stworzyć – komentuje Krakiewicz. – Zagraliśmy dziś bardzo mądrze i ambitnie. To cieszy nie mniej, niż trzy punkty – podsumowuje Ostrowski. (kg)

Komentarze