Miał być hit, jest kit

Turystyczna perełka gminy i jeden ze sztandarowych projektów wójta Jana Łukasika przypomina dziś bardziej bagnisko, aniżeli folderowy szlak kajakowy. Wszystko przez to, że „zalew” od dawna nie był koszony, a niski stan wody i wysokie temperatury sprawiły, że woda zarosła niemiłosiernie, odstraszając potencjalnych turystów.

Budowa zalewu „Pompka” w Woli Uhruskiej była oczkiem w głowie wójta Jana Łukasika. Inwestycja miała przyciągać do miejscowości więcej turystów i wczasowiczów, a sam „zalew” miał stanowić część szlaku kajakowego wytyczonego m.in. po nieodległym Bugu. Niestety, od ubiegłego roku kanał w zastraszającym tempie zaczął zarastać. Wójt puszczał mimo uszu apele radnych o zrobienie porządku z turystyczną perełką gminy i sytuacja wciąż się pogarszała. Dziś kajakarze szerokim łukiem omijają kanał, a pływanie ograniczają tylko do starorzecza „Pompka”. I trudno im się dziwić, skoro akwen ten bardziej przypomina bagnisko niż szlak kajakowy. Na ogromnej jego części utworzył się zielony kożuch z roślin wodnych, a brzegi zarosły trzciną. Tadeusz Pawłowski, radny z Bytynia, „załatwił” namiary na specjalistyczną firmę, która za niewielkie pieniądze podjęłaby się wykoszenia kanału, ale w Urzędzie Gminy w Woli Uhruskiej nie było nikogo zainteresowanego taką informacją, o czym zresztą radny wspomniał na sesji. Kilka dni po posiedzeniu, wicewójt Leszek Joźwiak przyznał jednak, że taka operacja jest jednak niezbędna. – Już kosimy trawę wokół zalewu. Szukamy też podmiotu, który podejmie się wykoszenia dna kanału. Jednak, jak dowiedzieliśmy się od fachowców, firma taka musi zapewnić nie tylko koszenie, ale też całkowite usunięcie roślin ze zbiornika, w przeciwnym razie możemy doprowadzić tylko do pogorszenia się sytuacji – mówi Jóźwiak. (bm)

Komentarze