Milion ton odpadów ma trafić do Włodawy

Trwa prawna batalia o wysypanie miliona ton łupka do dołu po kopalni piasku we Włodawie. Trzy lata temu ówczesny starosta włodawski odmówił inwestorowi zgody na wwiezienie w to miejsce ok. 50 tysięcy ciężarówek pokopalnianych odpadów z Bogdanki. Odmówił m.in. dlatego, że burmistrz Włodawy, na terenie której leży działka, wydał – nawet dwukrotnie – negatywną opinię. Teraz jednak burmistrz zmienił zdanie i wydał opinię pozytywną. Dlaczego? – Inwestor lobbował przez właściwe osoby – mówią nam anonimowo w ratuszu. Teraz starosta ma „zagwozdkę”, bo łupka mieszkańcy nie chcą, ale jak nie dać, gdy burmistrz chce…
W postanowieniu z maja burmistrz Włodawy pozytywnie zaopiniował projekt, jednak z pewnymi zastrzeżeniami. […] „zasadne jest zwrócenie szczególnej uwagi na wykonywanie prac rekultywacyjnych zgodnie z najlepszą praktyką inżynierską oraz przeciwdziałanie uciążliwości, związanej z czasookresem trwania rekultywacji oraz jakością transportu” – czytamy w dokumencie (pisownia oryg. – red.). W uzasadnieniu burmistrz podpiera się opinią eksperta ze Śląska, który nie zauważył żadnych przeciwskazań do lokowania odpadów wydobywczych w niecce po byłej kopalni. – Brak jest również argumentów, które wskazywały, iż ów materiał może stanowić zagrożenie dla środowiska naturalnego, w szczególności wody i gleby – czytamy w postanowieniu.
Mówi się, że na zmianę zdania przez burmistrza wpływ miała wysoko postawiona osoba z lubelskiego urzędu, która lobbowała za tym interesem. Skutecznie. – Po prostu burmistrz nie mógł nie dać pozytywnej opinii, bo nie miał ku temu podstaw – twierdzą urzędnicy ratusza. Oficjalnie.
Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że burmistrz pozytywną opinię obwarował m.in. wydłużeniem okresu wwozu łupka do nawet 10 lat oraz ograniczeniem jego przywozu w niektórych okresach.
Stanowisko starosty włodawskiego jest jednak zgoła odmienne. Jego zdaniem łupek, na dodatek w tak ogromnej ilości, jest nie tylko niepotrzebny, ale wręcz może być szkodliwy. Starosta bierze również pod uwagę społeczne skutki wwiezienia miliona ton łupka oraz pamięta masowe protesty związane z przywiezieniem 20-krotnie mniejszej ilości tego materiału przed dziesięciu laty. Starosta jeszcze jednak decyzji nie podjął, ale można przypuszczać, że będzie negatywna.
Inwestor cały czas się odwołuje i sprawa „utknęła” w administracyjnych przepychankach. Sam sprawy komentować nie chciał.
* * *
Sprawa ma początek w październiku 2011 r., kiedy to ówczesny burmistrz Włodawy Jerzy Wrzesień z poparciem większości radnych sprzedał kopalnię piasku przy ul. Lubelskiej. Kupił ją, za ok. 0,5 mln zł, prywatny przedsiębiorca. Włodawianie zastanawiali się, po co komu kopalnia piasku. Sprawa wyjaśniła się w czerwcu, kiedy właściciel działki wystąpił do starosty włodawskiego z wnioskiem o wszczęcie postępowania administracyjnego „(…) w sprawie projektu rekultywacji wyrobiska po kopalni kruszywa „Włodawa I” z wykorzystaniem odpadów wydobywczych z kopalni Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.”. Według projektu do rekultywacji firma planuje użyć odpadów powstających przy płukaniu i oczyszczaniu kopalin w ilości 1 026 300 ton. W przeliczeniu jest to 466 tys. metrów sześciennych łupka ilastego. Do przewiezienia takiej ilości materiału potrzeba ok. 50 tys. ciężarówek, przy założeniu, że na jedną wejdzie 20 ton.
Taka liczba pojazdów w tak krótkim czasie zrobi przysłowiową miazgę z drogi krajowej nr 82, łączącej Włodawę z Lublinem. Niestety, nie jest to jedyne zagrożenie wskazywane przez przeciwników łupka. Drugim – i być może o wiele bardziej niebezpiecznym dla mieszkańców – zjawiskiem może być skażenie studni wody pitnej, z których czerpie Włodawa. Kilka z nich rozmieszczonych jest na zachód od miasta i na wschód od kopalni piasku. Z mapy hydrologicznej jasno wynika, że wody gruntowe przenikające kopalnię, płyną w kierunku ujęć wody, a co za tym idzie, mogą je skazić różnymi, niebezpiecznymi pierwiastkami, takimi jak: bor, chrom, rtęć czy ołów. Nawet jeśli łupek będzie zawierał śladowe ich ilości, to w dłuższej perspektywie ich nagromadzenie mogą negatywnie odczuć mieszkańcy Włodawy nawet za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Oczywiście, inwestor, który wydał pół miliona złotych na bezużyteczną na razie dziurę w ziemi, nie ma zamiaru się poddać i odwołuje się od decyzji starosty. Sprawa już kilka razy stawała przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym.
Przypomnijmy, że przed dziesięciu laty 20-krotnie mniejszą ilość łupka wwieziono na błonia nadbużańskie we Włodawie. Wywołało to powszechne niezadowolenie mieszkańców. W wyniku przewiezienia 50 ton tego kruszywa miejskie ulice (np. Tysiąclecia) do dzisiaj są w opłakanym stanie. (pk)

Komentarze