Murem za Koziołem

Po tym, jak na biurko prezydent Agaty Fisz trafił anonim na p.o. dyrektora MOPR, momentalnie niemal wszyscy pracownicy stanęli w jego obronie. – To stek kłamstw – mówią oburzeni donosem i dodają, że w końcu mają normalnego szefa, zaprowadzającego porządek, który najwyraźniej komuś nie w smak.

„Kiedy nastąpi koniec rządów Waldemara Kozioła w MOPR? Jest arogancki, za nic ma pracowników, podopiecznych traktuje jak zło konieczne. Oni się dla niego nie liczą (…)” – napisał autor anonimu, który kilka dni temu dotarł zarówno do urzędu miasta, jak i redakcji „Nowego Tygodnia”.
Anonimowy paszkwil wywołał niemałe poruszenie. Tym bardziej, że w liście poruszona została również kwestia niedawnego wyjazdu do Zakopanego, podczas którego W. Kozioł miał rzekomo „po wypiciu kilkunastu głębszych” przechwalać się, jakie to ma „plecy” (…) A polewać mieli mu ci, którzy boją się, że ich wyrzuci z pracy, bo tak nas zastrasza.
– Nic takiego kompletnie nie miało miejsca. Na pewno tak tego nie zostawimy, bo ten anonim nie tylko uderza w dyrektora, ale i w nas wszystkich. W jakim świetle stawia on pracowników socjalnych? Ktoś nawet nie miał odwagi, by się podpisać pod tymi kłamstwami, tylko napisał „pracownicy” – mówi oburzona Iwona Wolnicka, starszy pracownik socjalny MOPR, która organizowała wspomnianą wycieczkę.

Wolnicka zapewnia, że współpraca między dyrektorem a pracownikami układa się pozytywnie – Dyrektor interesuje się naszą pracą, przychodzi z pomocą, jest zaangażowany w działanie ośrodka i dobrze traktuje innych – wylicza. Takiego samego zdania jest m.in. Irena Dziurawiec, kierownik działu świadczeń pomocy środowiskowej. I inni. Spośród ponad 140 zatrudnionych w MOPR w obronie p.o. dyrektora stanęło 108 osób. Nie utożsamiają się oni z treścią paszkwilu, a swoje stanowisko w tej sprawie przedstawili w liście do prezydent Fisz.
Sam zainteresowany mówi, że wszystkie zarzuty są nieprawdziwe, a przykrym jest jedynie „podły sposób wyrażenia swojej dezaprobaty”. Bo jeśli komuś coś nie pasuje, to zawsze można przyjść i porozmawiać…
– Tego typu anonimy i paszkwile nie są odosobnionym przypadkiem zwłaszcza w momencie, kiedy zbliża się rozstrzygnięcie kwestii wyboru dyrektora placówki lub instytucji. Jest to element wewnętrznych rozgrywek pracowników, wśród których zawsze istnieją grupy popierające tę lub inną osobę. Tak może być również w tym przypadku – komentuje Elżbieta Grzyb, sekretarz Miasta Chełm, dodając, że tematu obsady wakatu na stanowisku dyrektora MOPR na razie nie ma, a anonimowe donosy i tak nie mogą mieć wpływu na ocenę potencjalnych kandydatów na szefów miejskich jednostek. (pc)

Komentarze