Na handelek i po mandat

Kupcy z bazaru w Rejowcu skarżą się, że policja wlepia im mandaty za handel w niedozwolonym miejscu, chociaż płacą gminie placowe. – Musimy uściślić, która część ulic jest wyłączona z ruchu i dostępna dla handlujących – zapowiada wójt gminy.

Poniedziałek to w Rejowcu dzień targowy. Przy nowym targowisku i przy sąsiednich ulicach ustawiają się kupcy z ubraniami, warzywami, butami czy artykułami spożywczymi. I co tydzień, jak mówią, mają się z policją, która wlepia mandaty za to, że stoją w niedozwolonym miejscu. – Płacimy do gminy placowe a później urzędnicy nasyłają na nas policję – żalą się.
W ostatni poniedziałek przy interwencji policjantów był wójt Tadeusz Górski. Starał się ująć za handlującymi, ale zwracał też uwagę, że mają miejsce na odnowionym niedawno targu.
– Rozumiem interwencje policji, bo dba o bezpieczeństwo – mówi Górski. – W regulaminie targowiska jest napisane, że stoiska nie mogą tarasować publicznej drogi. Część kupców, która stoi np. na ulicy Szkolnej, robi to niezgodnie z przepisami, stąd kary.
Wójt prosił policję, by jeszcze na chwilę odpuściła handlującym. – Na najbliższej sesji uściślimy uchwałą rady gminy, które miejsca są wyłączone z ruchu w dni targowe i gdzie konkretnie, poza placem targowym, można handlować – mówi.
Według wójta miejsca dla wszystkich wystarczy: – Na nowym placu jest kilka rzędów zadaszonych stołów, z których zawsze część jest pusta.
Ale kupcy twierdzą, że chociaż targ wygląda ładnie, to jest niepraktyczny. – Projektant nie uwzględnił tego, jak się dzisiaj handluje – mówią. – Przyjeżdżamy dostawczymi autami, mamy własne namioty, towaru jest więcej niż może pomieścić się na stołach. Bogumił Fura

Komentarze