Na szczupaki z Robinsonem

W miniony weekend wędkarze w całej Polsce ruszyli na połowy szczupaków i boleni. My również nie byliśmy gorsi. W uganianiu się za majowymi drapieżnikami towarzyszy nam zestaw od firmy Robinson. Czy wędka Diplomat Pike, kołowrotek Pulsar i cały zestaw przynęt okaże się skuteczny w walce z bużańskimi szczupakami, poinformujemy pod koniec maja. Dziś skupimy się na krótkiej prezentacji naszego robinsonowskiego arsenału.

W tym sezonie mamy przyjemność testowania sprzętu firmy Robinson. W skład zestawu, z którym ruszymy wzdłuż Bugu i na starorzecza na poszukiwania króla tych wód, czyli szczupaka, wchodzą: węglowe wędzisko Diplomat Pike o długości 2,7 m i ciężarze wyrzutu 10-30g, kołowrotek Pulsar CC w wielkości 1030, plecionka Phantom Spin, zaś rolę wabików pełnić będą rippery – Longinus i Diver, woblery z serii Strike Pro – Alpha Minnow oraz Astro Vibe.

Wędzisko

Spinning Diplomat Pike dedykowany jest przede wszystkim do połowu szczupaków. Ciężar wyrzutu mieszczący się w przedziale 10-30, długość wynosząca 2,70 cm oraz szybka akcja i głębokie ugięcie wędki w trakcie holu ryby pozycjonują to wędzisko na półce z nazwą „uniwersalny kij szczupakowy”. Jak zapewnia producent, takie jego parametry redukują spady niemalże do zera. Wędka jest uzbrojona w dziesięć przelotek typu KT o specjalnej konstrukcji zapobiegającej zapętlaniu się plecionki, czy żyłki. Sam kij wygląda bardzo ładnie. Jego cechy charakterystyczne to dzielony dolnik, głęboko granatowy kolor pierwszej części składu oraz szorstka w dotyku (trochę jak łuska ryb) powierzchnia górnej części wędziska. To, co od razu rzuca się w oczy, to bardzo cienki blank i łączone, korkowo-piankowe uchwyty na dłonie. Oprócz tego uwagę zwraca również wycięcie w korpusie uchwytu kołowrotka, które odsłania blank, tym samym umożliwiając wędkarzowi wyczucie nawet bardzo delikatnych brań.

Kołowrotek i linka

Pod kijem mamy podwieszony przedniohamulcowy kołowrotek Pulsar CC w rozmiarze 1030. Młynek jest wyposażony w 10 łożysk, z czego 1 jest oporowe. Tajemnicze litery CC w nazwie to nic innego, jak skrót od Carbon Construction, co wskazuje na to, że sprzęt zbudowany jest w oparciu o lekkie, ale też i bardzo wytrzymałe włókna węglowe. To oraz wycięcia na aluminiowej szpuli sprawia, że cały kołowrotek waży zaledwie ok. 280 g. W komplecie znajdziemy dwie identyczne, aluminiowe szpule. Kołowrotek jest nieco mniejszy, niż konkurencja w tym samym rozmiarze, wyróżnia się bardzo ładnym designem – wiśniowo-czerwone elementy świetnie zgrywają się z czarnymi, matowymi. Na sucho młynek pracuje bezszelestnie, korbka zakończona uchwytem z pianki EVA kręci się lekko, kabłąk zbijany jest gładko, z delikatnym tylko klapnięciem. Według nas może to być prawdziwy hit w przedziale cenowym do ok. 200 zł, bo mniej więcej na tyle wycenia swój sprzęt Robinson. Na młynek nawinęliśmy żółtą spinnigową plecionkę Phantom o grubości 0,12 i wytrzymałości 9,7 kg. Taka linka według nas zapewni odpowiedni zasięg lżejszym przynętom, a jednocześnie pozwoli na wyholowanie już naprawdę dużych ryb.

Przynęty

W zestawie od Robinsona znalazły się znane już wędkarzom przynęty miękkie, czyli gumy Longinus w rozmiarach 8,10 i 12 cm, a także żółte rippery Diver (8 cm). Czy spodobają się one bużańskim szczupakom, sprawdzimy już niebawem. Drapieżniki będziemy próbowali też skusić na woblery z serii Strike Pro – Alpha Minnow i Astro Vibe.
Relację z wędkarskiej majówki i wypraw za szczupakami ze sprzętem od Robinsona będziemy zdawać w kolejnych wydaniach „Nowego Tygodnia”. (bo)

Komentarze