Napadł i okradł aptekarza, bo nie dostał leku na uspokojenie

Przyszedł do apteki po lek na uspokojenie. Kiedy dowiedział się, że bez recepty go nie dostanie, wpadł w szał i pobił właściciela. 24-letni furiat tylko chwilę cieszył się wolnością.
Wszystko działo się w zeszły wtorek przy ul. Daszyńskiego. Młodzieniec najpierw zachowywał się normalnie. Podszedł do okienka i poprosił o wodę utlenioną. Kiedy ją dostał, stwierdził, że tak naprawdę potrzebuje środka na nerwy. Farmaceuta stwierdził, że ten medykament wydawany jest tylko, kiedy przepisze go lekarz. Twarz mężczyzny natychmiast poczerwieniała ze złości. Zaczął krzyczeć, wymachiwać rękami, rzucać wulgaryzmami i to na oczach innych klientów. Nagle chwycił stojące na ladzie leki i zaczął je pakować. Awanturnika próbował uspokoić właściciel, którzy przybiegł z zaplecza. Wtedy oprych stał się jeszcze bardziej agresywny. „Z główki” mocno uderzył w twarz interweniującego aptekarza. Potem uciekł ze skradzionymi lekami.
O incydencie w aptece od razu zostały powiadomione patrole. Policjanci szybko namierzyli podejrzanego. Okazało się, że 24-latek był nietrzeźwy i wcześniej karany za podobne przestępstwa. Teraz ponownie odpowie za kradzież rozbójniczą. Grozi mu za to do 10 lat więzienia. LL

Komentarze