Nastanie zgoda na Kusocińskiego?

Jest szansa, by wyczekiwana budowa ulicy Kusocińskiego wreszcie doszła do skutku

Przełom w sprawie ul. Kusocińskiego w Świdniku? Miasto i powiat negocjują warunki umowy w sprawie finansowania wykupu działek potrzebnych pod budowę tej ulicy. Miasto jest gotowe wyłożyć na ten cel 2,8 mln zł, powiat da 1,7 mln i weźmie na siebie roszczenia właścicieli działek, które pojawią się po uruchomieniu tzw. procedury ZRID.


Zgodnie z planami sprzed lat ulica Kusocińskiego już dawno powinna istnieć. Niestety nie ma jej do tej pory. Do jej budowy miał dołożyć się urząd marszałkowski, ale ostatecznie tak się nie stało i sprawa stworzenia drugiego połączenia Świdnika z ekspresówką spadła na świdnickie samorządy – powiat i gminę. Jeszcze w poprzedniej kadencji zapadła decyzja o przejęciu ul. Kusocińskiego przez powiat. Miało to ułatwić inwestycję, ponieważ droga leży na granicy gmin. Przedstawiciele ratusza tłumaczyli wówczas, że chcą partycypować w budowie tej drogi. Dzięki ich staraniom inwestycja została wpisana do Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Mają one zostać sfinansowane z pieniędzy unijnych w ramach Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego. Wydawało się więc, że nic już nie stanie na przeszkodzie do wybudowania nowej ulicy. Okazało się jednak, że problemy są nadal. Najbardziej palącym okazała się kwestia wykupu działek pod drogę. Miasto zarzucało powiatowi, że nie zabezpieczył odpowiedniej sumy na ten cel, a powiat odpowiadał, że jego udział w wykupie gruntów jest zabezpieczony i czeka na pieniądze na wykup od miasta.
Ostatnio burmistrz Waldemar Jakson opublikował na swoim profilu na Facebooku informację, że miasto przekaże powiatowi kwotę 2,8 mln zł tytułem pomocy na wykup gruntów potrzebnych pod budowę ulicy Kusocińskiego.
– „Kiedy w grę wchodzą sprawy ważne dla mieszkańców, nie ma miejsca na spory. Takie sprawy trzeba po prostu załatwić. Dlatego zdecydowałem, że miasto przekaże starostwu powiatowemu 2,8 mln zł pomocy na wykup gruntów pod budowę ulicy Kusocińskiego. Taką propozycję podpisałem i wysłałem dwa tygodnie temu staroście. Liczę na szybkie zawarcie umowy. Kusocińskiego należy do powiatu, mieszkańcy od dawna czekają na jej budowę. Zrobimy ją. Miasto także zdobyło unijną dotację na inwestycję: 17 mln zł (koszt całości to 28 mln zł, różnicę też uzupełniamy z miejskich pieniędzy, powiat zarezerwował 1 mln zł). Mamy pieniądze na dokumentację. Teraz tylko zawarcie umowy i działamy” – napisał burmistrz.
Starosta świdnicki, Dariusz Kołodziejczyk, potwierdza, że takie pismo rzeczywiście dotarło do powiatu i jest to dobra informacja.
– To pokłosie dwóch spotkań, które odbyłem z panem burmistrzem – uważa Kołodziejczyk. – Ustaliliśmy, że miasto przekaże na wykup działek kwotę 2,8 mln zł, a powiat 1,7 mln zł. Mamy jednak świadomość, że pewnie na tej kwocie 1,7 mln nie skończy. Spodziewamy się, że duże koszty pojawią się po tym jak zrealizujemy procedurę ZRID – wydamy decyzję administracyjną, że wchodzimy na budowę, a mieszkańcy będą mieć prawo do odwoływania się do sądu czy niezgodzenia się z wysokością zaproponowanych odszkodowań. Wówczas wszystkie te żądania powiat weźmie na siebie.
Powiat chce jeszcze negocjować zapisy umowy o pomocy finansowej, bo niektóre kwestie pozostawiają wątpliwości.
– Każda ze stron umowy musi być zabezpieczona. W naszym odczuciu, zapis mówiący, że jeśli miasto nie otrzyma dofinansowania z budżetu województwa lubelskiego, to umowa traci ważność, jest nie do przyjęcia. Gdyby tak się stało, bylibyśmy w bardzo trudnej sytuacji: wszczęlibyśmy procedurę ZRID i nie moglibyśmy jej zatrzymać, zostalibyśmy bez pieniędzy na wykup albo okazałoby się, że wykupiliśmy sobie działki pod inwestycję i nie mamy możliwości jej zrealizować. To by było zabójcze dla budżetu. Mamy też jeszcze kilka drobnych uwag, które musimy dogadać. Być może będzie potrzebne kolejne spotkanie z burmistrzem – mówi starosta.
Kilka miesięcy temu miasto zaproponowało powiatowi, że aby przyspieszyć rozpoczęcie inwestycji, dołoży do wykupu działek, a w zamian powiat przekaże mu jedną ze swoich nieruchomości. Chodziło o tereny w sąsiedztwie Domów Pomocy Społecznej w Kazimierzówce. Ostatecznie magistrat odstąpił od tej propozycji.
– Przekonywałem pana burmistrza, że przecież nie można tak „ad hoc” przekazać działki. Trzeba zastosować odpowiedni tryb, więc niekoniecznie jest możliwość żeby tę nieruchomości oddać w rozliczeniu. Lepiej, z punktu widzenia interesu powiatu byłoby zaciągnąć kredyt. Kiedy wybudujemy tę drogę wspólnie z miastem, możemy rozmawiać o ewentualnej sprzedaży terenów. Teraz te działki są o wiele mniej warte niż będą po ukończeniu tej inwestycji. Pozbycie się ich teraz byłoby niegospodarnością – kończy Kołodziejczyk. (w)

Komentarze